Co blogerki publikują na swoich Fan Page’ach?

Jestem zdecydowanym Facebookomaniakiem i obserwuję wiele stron fanowski różnych blogerek. Postanowiłam zrobić skrypt z moich przemyśleń blogersko-fanpejdżowych, ciekawa jestem, czy się z nim zgadzacie?

Życie bloga na fanpejdżu

Od dłuższego już czasu śledzę życie blogów na Facebookowych „fanpejdżach”. Jeszcze całkiem niedawno blogerki pisały głównie o modzie, wklejały linki do swoich postów, informowały fanów o podbojach TV, radia czy gazet, pokazywały sobie najnowsze shoppingowe nabytki, żywo komentowały różne blogerskie spotkania itp. Z biegiem czasu jednak ten trend się zmienił, i nagle na stronach fanowskich zauważyłam coraz większe ilości „kontentów” nie związanych stricte z modą, tylko z ogólnie rozumianym lifestylem. Nie krytykuję tego zjawiska wprost, ale nie ukrywam, że zaczyna mnie to coraz bardziej irytować i kilkanaście już takich Fan Page’ów zbanowałam właśnie za to, że mody na ich łamach było coraz mniej.

Mam wrażenie, że wielkie znaczenie w tej kwestii odegrał blog Kasi Tusk, która to swoim blogiem odnośnie tego jak uczynić życie łatwiejszym (Make Life Easier) pokazała jak cudownie jest mieszkać w pięknych wnętrzach, jak pysznie jeść codziennie potrawy rodem przypominające często te z drogich restauracji, o tym jak pięknie jest popijać kawę w eleganckich kafejkach, w samo południe, bo przecież… mamy czas! Od kiedy blog Kasi stał się popularny – zauważyłam pokazywanie „tuskowych” treści nie tylko na blogach, ale głównie na Fan Page’ach.

Co na talerz – to na Fan Page

Ostatnio strony fanowskie blogerek zalała fala zdjęć o charakterze kulinarnym. I tak codziennie zamiast mody, oglądam fotografie (barzo często robione telefonem, albo sorry, Iphonem) artystycznych muffinów, niskokalorycznych juice’ów, przeuroczo wyglądających kubków z kawą okraszonych leniwym wpisem „dzień doooobry”, a dalej naleśników, pieczonych łososiów i wymyślnych makaronów. Niektóre blogerki z uporem maniaka dzień w dzień informują swoich fanów o tym, co jadły na obiad. Po co to wszystko, przepraszam bardzo?

Blogerki fan Page

Luksusowe wnętrza „z zagranicy”

Kolejny typ fotografii, którymi blogerki są ostatnio rzekomo zafascynowane, to zdjęcia ekskluzywnych wnętrz, na które większość z blogerek nie stać, i części z nich nie będzie pewnie stać. Ot, pomarzyć każdy może! Tak, tylko ja chciałabym nie śmiało dodać, że „lajknęłam” Fan Page bloga o modzie, a nie o wnętrzach wartych fortunę! Raz na jakiś czas bardzo chętnie kliknę „lubię to” dla takiego ciekawego wnętrza, bo sama się nimi prywatnie interesuję, i nawet, jeśli nigdy nie będzie mnie stać na rezydencję za „5 milionów baksów”, to jednak pozachwycać się można, a i zainspirować też. Ale… ile można? Taki Fan Page również po jakimś czasie banuję.

Blogerki Fan Page

Lajkuję – banuję

Talerze z „ekskluzywną zawartością” i pokoje milionerów to coś, co zaczyna brać górę nad modą. Nie chcę nikogo urazić, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż blogerka, która jadła na obiad tradycyjnego schabowego, i klika właśnie ze swojego pokoju, w którym meble pamiętają jeszcze czasy PRL, lansuje nie do końca prawdziwy obraz swojego „życiowego lajfstajlu”. Bo tak teraz wypada, bo jak Kasia, jak inne popularne blogerki, to i ja też chcę. Nie krytykuję ani „schabowego” bo sama lubię, ani mebli z czasów PRL, bo i sama posiadam m.in też takie w swoim domu. Nie wklejam też zdjęć „penne z fetą i sosem kurkowym”, bo z reguły na obiad jem mniej wykwintne potrawy, nie wrzucam też zdjęć pokojów z 100 m2 basenem, bo… po co mi zdjęcie basenu na Fan Page mojego bloga? That’s all.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Comments

  1. avatar says

    Dziękuję za ten post. W ostatnim czasie wzięłam udział w kilku konkursach, w których główną zasadą uczestnictwa jest polubienie kogoś lub firmy na fb. Niestety zauważyłam, iż moją stronkę facebookową zawalają tego typu posty i reklamy. Nie jestem zainteresowana czytaniem o jedzeniu i piciu wykwintnych potraw lub o wnętrzach, już nawet wolę fajne zdjęcie od rana bawiącego się kotka lub pieska 🙂 na dobry początek dnia. A strony dotyczące modowych blogów powinny właśnie dotyczyć blogu, a nie wszystkich innych spraw życiowych lub nie.

  2. avatarMilla Vanilla says

    hm, faktycznie, jakoś wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, w sumie mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza, ale co racja to racja

  3. avatar says

    Podoba mi się, że poruszasz takie kwestię. Bardzo. Sama zaaobserbowałam u niektórych blogerek bardzo negatywne cechy. Co w komentarzach/mailach to zaraz również na blogu. Raz, dwa – ok. Dla pośmiania czy coś, ale jeżeli to cykliczne to wydaje się to być strasznie żenujące, bo to zwykłe żalenie się.

    Zostałam zablokowana przez MK, bo obiektywnie napisałam w komentarzach, że gdyby nie pokazywała jak się tym przejmuję to inni nie mieli by z tego radochy i by im się znudziło. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nawet konstruktywnie wyłożona krytyka (albo nawet rada) są traktowane jak jakieś chamstwo, z głębokiego, głębokiego dna. Przestałam obserwować, bo po co facepalmami rzucać na okrągło? 🙂

    Nie wiem czy doczekam się facebook’a czy nie, ale postaram się nikogo nie zanudzać. Wszak czytelnik też człowiek, trzeba serwować wszystko ze smakiem, żeby się nie przejadło, prawda? 😉

  4. avatar says

    spoko, ale na fb, żeby byc ciągle w aktualnościach trzeba wrzucać coś co min. 2-3h. trudno jest cały czas mówić tylko o modzie, a ludzie vel. blogerki nie powinni ograniczać się do jednego tematu, to ogranicza.

    • avatar says

      czyli co, spamujemy tylko po to, żeby być w aktualnościach? Co jak co, ale moda to tak szeroki temat, że można zaskakiwać swoich czytelników na przeróżne sposoby, a jak ktoś nie ma pomysłu, to niech nie spamuje swoich czytelników zdjęciami talerzy z kurczakiem, tylko po to, żeby być w aktualnościach, sorry, nie kupuję tego

  5. avatar says

    Tak gwoli ścisłości – też mnie specjalnie takie foty nie jarają, ale: porcja penne z sosem kurkowym to wydatek 25 zł ( bynajmniej u mnie w mieście) – tyle samo, co schabowy. Sofa z Twojego zdjęcia to sofa Natuzzi, na którą właśnie zbieram pieniądze – kosztuje 15 tys zł. Może czasem ktoś jednak wrzuca zdjęcia, bo właśnie to jadł i takie wnętrze sobie wymarzył – jak możesz krytykować coś, tylko dlatego, że myślisz, że cię na to nie stać???? Nie ogarniam.

    • avatar says

      Napisałam „na które większość z blogerek nie stać, i części z nich nie będzie pewnie stać’, nie napisałam „na które NIKOGO nie stać”. Nie oszukujmy się, na codzienne obiady za 25 zł i sofy po 15 tysięcy stać zdecydowaną mniejszość Polaków, a co dopiero blogerek, które często mają po 18 lat, nie zarabiają, a kupno sukienki z limitowanej kolekcji H&M celebrują jak wielkie wydarzenie (czym się absolutnie nie dziwię, sama tak czasem robię).

      • avatar says

        cała szafiarska blogosfera jest kompletnie oderwana od rzeczywistości i ma nie wiele wspólnego z realnym życiem. jakby ktoś przejrzał liste blogów i na tej podstawie miał wysnuc wnioski jak wyglada zycie przecietnej dziewcyzny w Polsce to by mu się obraz raju na ziemi ukazał:)
        a co do fanpejdzy to ja lubie takie w stylu ryfki a nie bzdety wyciagniete z sieci .

  6. avatar says

    zgadzam sie w 100% z tym artykułem, w końcu ktos podjął ten temat, sama mam dość takich publikacji z kawą lub z jedzeniem, wyszukuja te zdjęcia na google i wklejaja kij wie po co, oj jakie pyszne lody, jakie pyszne muffinki, niedobrze sie robi.
    nie wiem jaki w tym cel?
    wiecej wejsc na bloga, czy co?

    • avatar says

      chyba chodzi o nabijanie sobie lajków, zresztą przyznała się do tego już jedna z komentatorek Marcelina, pisząc „spoko, ale na fb, żeby byc ciągle w aktualnościach trzeba wrzucać coś co min. 2-3h” …… no to wrzucają …..

  7. avatar says

    Powiem tak, przyklad Ryfki doskonale pokazuje, że nie trzeba pisać tylko o modzie, ciuchach, kolekcjach czy innych strikte modowych sprawach na fan page’u swojego modowego bloga by mimo wszystko chcialo sie w zyciu fan page’a uczestniczyc. Podobnie zreszta jest z ze strona styledigger, venili czy kilku innych osob ktore poza ograniczaniem sie do modowych wpisow wrzuca cos co powoduje, ze lubie je jeszcze bardziej za bycie okreslonym czlowiekiem nie zas tylko ikona mody. Wole kiedy to facebook generuje mi tresci o obiedzie, kawie czy nawet fajnym wnetrzu niz blog modowy. Pan page jest dla mnie luzna strona bloga, okazja do jeszcze wiekszej integracji z czytelnikiem i zarzuceniem rozmowy na temat ktorego nie mam ochoty podnosic na blogu o tym jak wygladam. Zauwaz tez, ze fan page wielu zespolow czy aktorow czy znanych osob nie opieraja sie tylko i wylaczanie na tym, ze jest kolejny odcinek pierwszej milosci, kolejne zaganie kawalka w radio a wlasnie mowi o tej sferze okolo osobowej w odniesieniu do tego czym sie zajmuje. I mi sie wydaje ze fan page sa wlasnie takim okolo osobowym dopelnieniem bloga a nie powieleniem go na przestrzeni facebooka.

    • avatar says

      Erill, z większością Twojej wypowiedzi jak najbardziej zgadzam, się, ale niech te wpisy około osobowe, jeśli już się pojawiają, to niech będą wiarygodne. Wolę, żeby blogerka wrzuciła zdjęcie Pizzy z Biedronki czy polskiego schabowego, niż wklejała codziennie zdjęcia, które fałszują pewien obraz rzeczywistości, i robiła to dzień w dzień. U mnie takie strony FB mają bana.

  8. avatar says

    W Twoim wywodzie jest sporo racji, zwłaszcza jeśli blogerki pokazują swój nieprawdziwy wizerunek. Jednak skoro chcą być swego rodzaju kreatorkami mody, to moda przecież na ubiorach się nie kończy:)

  9. avatarasia says

    Wytłumacz mi jedną rzecz dlaczego twój tekst jest pełen zapożyczeń z języka angielskiego?
    pal licho fanpejdż ale lifestyle ,juice ,thats all?
    a potem dziwimy się ,że nasz język tak zubożał….

  10. avatar says

    zdecydowanie sie zgadzam chociaz tez mam kilka notek na blogu babeczek ktore upieklam, jednak nie powinnysmy zatracac pierwotnej mysli z jaka blog czy fan page został założony.

  11. avatar says

    Cześć Asia! Zacznę od „spowiedzi” – gdy zajrzałam po raz pierwszy na bloga, przejrzałam wpisy o Twojej książce oraz o występach w TV (między innymi w DDTVN o ile dobrze pamiętam) to od razu pomyślałam: lansiara – za co teraz w tym miejscu przepraszam. Jak łatwo jest kogoś ocenić, zwłaszcza w sposób negatywny…Później widziałam Cię na spotkaniu lubelskich bloggerów, ale nawet do głowy mi nie przyszło, żeby podejść i pogadać – moje kompleksy i wykreowany przeze mnie obraz Twojej osoby stworzyły barierę nie do pokonania. Dziś jednak z samego rana przy kawie „przeprosiłam się” z Twoim blogiem i przeczytałam jeden z ostatnich wpisów, i następny, i następny…Doszłam do wniosku, że jesteś naprawdę rozsądną dziewczyną, która trzeźwym okiem patrzy na blogosferę, nie zatraca się w niej, zna swoje miejsce i wie czego chce. W dodatku bardzo cenię Twoje stylizacje – obecnie pozwalam sobie na mniej elegancki look, ponieważ jestem na urlopie, ale w pracy uwielbiam nosić zestawy, które Ty często na sobie prezentujesz: żakiety, koszule, eleganckie spodnie.
    Także od dziś staję się stałą czytelniczką Twojego bloga.
    Pozdrawiam!
    PS. Nie wiem czy czytasz regularnie prasę, ale wczoraj czekając na MPK przeglądałam gazety w kiosku i moją uwagę zwróciła okładka najnowszego Glamour, a raczej tytuły artykułów w nim zawartych, co skłoniło mnie do kupna gazety. Nie wiem czy to ostatnio gorący temat i Glamour traktuje o tym już po raz kolejny, ale znaczna część artykułów poświęcona jest m.in. kreowaniu swojego wizerunku w sieci poprzez praktyki o których piszesz w powyższym poście. Mało tego. Obsesyjne dodawanie fotek posiłków oraz napojów zyskało miano „food porn”. Naprawdę warto zajrzeć do pisma, choć na chwilę, będąc w Empiku.

    • avatar says

      Dzięki za komentarz i miłe słowa. To dziwne, ale naprawdę wiele razy dostaję podobne komentarze. Zawsze staram się być przyjazna do innych i nie mam manii wyższości, mimo to, nie raz, nie dwa jestem odbierana właśnie w podobny sposób jak opisałaś. Cieszę się, że zmieniłaś o mnie zdanie. P.S – podaj jeszcze raz adres swojego bloga, bo ten link, który wkleiłaś – niestety nie działa 🙁

      • avatar says

        Ech, pożarłam jedno „o” 🙂
        http://www.styleroookie.blogspot.com
        Mój blog to taki przeciętniaczek, ale oczywiście serdecznie zapraszam w moje skromne progi 🙂
        Ta opinia jest pewnie kształtowana przez „naszą” polską zazdrość i zawiść. W dzisiejszym świecie, w którym gdziekolwiek się nie ruszymy panuje rywalizacja i wyścig szczurów, ci, którym nie wiedzie się zbyt dobrze żywią negatywne uczucia do tych, którym „się udało”. Nie zdają sobie czasami (a może nawet bardzo często) sprawy z tego ile pracy dana osoba włożyła w sukces.
        Ja natomiast chyba zniechęciłam się ogólnie do bloggerek-celebrytek oraz bloggerek-hipokrytek. Przykład co najmniej jednej z nich podajesz w jednym z postów, a ich sytuację pięknie ilustruje znane, pewnie już niemodne przysłowie „Zapomniał wół jak cielęciem był”. Naprawdę miłym zaskoczeniem jest zmiana opinii na czyjś temat, tak jak było to w przypadku Ciebie i Twojego bloga, a za moją poprzednią ocenę jest mi wstyd.
        Paula ostatnio opublikował..Czarny kombinezon i rumiane kalendarze 🙂My Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge