Premiera mojej książki „Jak rzucić wszystko i wyjechać na Bali?”

3 lata zbierania materiałów, doświadczeń i obserwacji otoczenia. Owocem pracy jest moja książka motywacyjna „Jak rzucić wszystko i wyjechać na Bali?”. To nie jest książka podróżnicza! Wyspa Bali jest jedynie metaforą wspaniałego życia bez zmartwień. Ta wyjątkowa książka motywacyjna w 20 rozdziałach zawiera klucz, który może stać się bezcenną motywacją do działania i początkiem zmian na lepsze!

jak rzucić wszystko i wyjechać na bali

100% motywacji do działania!

Książka dla każdego kto chce dowiedzieć się:
– Jak zmienić nudną pracę na pracę marzeń?
– Jak zacząć cieszyć się życiem od zaraz?
– Jak zmotywować się do zmian na lepsze?
– Jak otworzyć swój biznes i szybko poczuć wolność?
– Jak zobaczyć efekty swoich działań od zaraz?

WEJDŹ NA STRONĘ KSIĄŻKI I ZAMÓW SWÓJ EGZEMPLARZ

„Wdrożenie tych wszystkich zasad sprawiło, że jestem osobą wolną, która robi to, co kocha, która nie jest ograniczona 8-godzinnym trybem pracy i 20 dniami urlopu na cały rok. Przebudzenie pozwoliło mi wyrwać się z machiny, która nie pozwala na czerpanie pełnej radości z życia, a która nakazuje bieg przez płotki bez możliwości wytchnienia i zatrzymania się.

Nie oznacza to, że spoczęłam na laurach, ponieważ cały czas pracuję nad tym, aby utrzymać obecną sytuację. Najważniejszym obszarem, który cały czas poznaję i rozwijam, jest świadomość. Świadomość siebie, swoich myśli, świadomość sensu istnienia. Pogłębianie świadomości jest kluczowe do tego, aby pewnie stąpać po ziemi i znać cel działań, którym poświęcamy swój cenny czas.”.

Joanna Szczepaniak, autorka książki

jak rzucić wszystko i wyjechać na bali

Skąd taki tytuł książki?

Pamiętam dobrze, że kilka lat temu połowa moich znajomych dawała „like’a” na Facebooku dla strony „Niedługo rzucę wszystko i wyjadę na Bali”. Polubiło ją setki tysięcy osób, co świadczy o tym, że prawie każdy po cichu marzy sobie, aby rzucić „robotę” i wyjechać do egzotycznego kraju, aby leżeć na plaży i wygrzewać się na słońcu. O ludziach, którzy rzucili pracę i zaczęli robić to, co kochają, i na dodatek zwiedzają świat, cieszą się życiem – krążą legendy.

Każdy o nich mówi, następnie pokiwa głową i wraca do swojego świata. Poranek, wyjście do pracy, biurko, komputer, korki, powrót, sklep. Poniedziałek, wtorek, środa i wymarzony „piąteczek”. Radio już od środy trąbi, że to druga połowa tygodnia i już tak niewiele zostało do wymarzonego weekendu. Halo! A może warto cieszyć się każdym dniem, a nie wiecznie wyczekiwać magicznego piątku? O tym już się nie mówi.

Czy tydzień jest od tego, aby zagryźć zęby i iść do pracy?

W mediach z uporem maniaka utrwala się nam to napięcie oczekiwania na weekend. Utrwala się nam przekonanie, że tydzień jest od tego, aby zagryźć zęby i iść do pracy. W weekend zaś mamy wreszcie mieć czas wydać nasze ciężko zarobione pieniądze. Najlepiej w galeriach handlowych, kinach i innych temu podobnych miejscach. Musimy wydawać je szybko i kompleksowo, albowiem weekend zawsze tak szybko się kończy. Stąd ta wielka popularność wielkich centrów handlowych. Możemy tam zaspokoić większość swoich potrzeb w ramach sprawienia sobie przyjemności. Nowe ubrania, buty, dobre jedzenie, kosmetyczka, kino i tak dalej.

O tym, dlaczego wiele osób nie rozumie znaczenia pieniądza, będzie cały rozdział. Jak się okazuje, i ten wyjazd na Bali, i ta wymarzona egzotyczna wyspa, i to upragnione leżenie na słońcu z drinkiem w dłoni jest bliżej, niż myślisz. Aha! I żeby nie było – będąc w górach poznałam przypadkiem ludzi, którzy dosłownie „rzucili wszystko i wyjechali na Bali”. Tak, tacy też istnieją! W środku znajdziecie wywiad z pewną rodziną, która postąpiła dokładnie tak samo. Jestem przekonana, że to, o czym mi opowiedzieli, będzie dla was ogromną dawką motywacji do zmiany swojego życia na takie, o jakim marzycie.

książka jak rzucić wszystko i wyjechać na bali

www.jakrzucicwszystkoiwyjechacnabali.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Comments

  1. avatarKaro says

    Słuszne podejście:) Szkopuł tkwi w tym, że niemożliwą niemożliwością jest, by każdy przedsięwziął podobną inicjatywę. Rozwiązanie ‚pracy marzeń’ jest dostępne właśnie dzięki innym osobom, które wykonują żmudne obowiązki ze sfery szarej rzeczywistości – i ja osobiście darzę takie osoby ogromnym szacunkiem. A swoją pracę, którą naprawdę lubię traktuję jako rzez wyjątkową, niezwykłą i doceniam ją na każdym możliwym kroku:) Pozdrawiam!

    • avatar says

      Faktem jest również, że "praca marzeń" to pojęcie względne. Na pewno gdy ktoś zarabia grosze w pracy, w której mu tylko zatruwają życie, to tak, jak najszybciej chciałby (i w sumie powinien) ją zmienić. Ale nie każdy chciałby być freelancerem, podróżnikiem czy blogerem. Ja np. bardzo lubię podróżować i chciałabym móc częściej, ale z Pawlikowską bym się mimo to nie wymieniła. Doceniam możliwość pracy zdalnej i wolności jaką daje (tak, zdarzało mi się tak pracować), ale jednak gdybym miała tylko tak pracować, to by mi czegoś brakowało (rozmów, śmiechu w pracy). Gdy cały dzień biegam w te i we wte np. przy urządzaniu eventu, to z początku cieszę się, że mnie oderwano od biurka, ale później umordowana, cieszę się z powrotu do swojego biurka. I myślę, że wiele osób w gruncie rzeczy aż tak bardzo nie narzeka na swoją pracę "od do" i wszystko co się z nią wiążę, o ile lubią swoją pracę i ludzi wokół 🙂 Ja np. dziś w ten poniedziałkowy ranek poszłam w sumie w całkiem dobrym nastroju do pracy, ale bywały lata i prace w których bolał mnie brzuch na samą myśl o poniedziałku. Dlatego "Bali" nie musi być metaforą rzucenia "zwykłej" pracy, ale znalezienia takiej, w której lubimy być – nawet jeśli to praca biurkowa od 9 do 17. Warto się zmotywować 🙂 Chętnie przeczytam książkę.

      • avatar says

        Aniu, w samo sedno!

        O tym napisałam w książce, że to wymarzone Bali można znaleźć w każdym miejscu, w każdej pracy, trzeba tylko szczerze przyznać samemu przed sobą – czy jesteśmy szczęśliwi? Jeśli tak – można być nawet szczęśliwyzm zbieraczem puszek i żyć jak na Bali! 🙂

  2. avatar says

    Niestety faktycznie w społeczeństwie da się wyczuć ten wyścig szczurów :(. Ale jak wspomniał mój przedmówca można nie czekać na weekend mając fajną prace.

Pozostaw odpowiedź Bartosz Narutowicz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge