Zdradzam najlepsze wspomnienia z dzieciństwa + KONKURS

Piękne wspomnienia z dzieciństwa są bezcenne. Warto wracać do nich pamięcią i nie pozwolić, aby zakrył je kurz. Jakie są moje najlepsze wspomnienia? Co najbardziej kojarzy mi się z domem i czasem przedszkolno-szkolnym? Co sprawia, że na samą myśl chce się wracać w rodzinne strony, aby móc zatopić się w tych chwilach? I wreszcie co pomaga mi te wspomnienia reaktywować?

coccolino

Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa ?

Powrót do czasów dzieciństwa to sprawka marki Coccolino, która zaskoczyła mnie przesyłką w postaci... ogromnego misia! Całość tajemniczej paczki miała pomóc mi wrócić do czasów "młodości", a zapach z pewnością pozwala na przywołanie różnych wspomnień. W moim przypadku jednym z najpiękniejszych zapachów z dzieciństwa jest zapach... prania

cooccolino płyn

Wszędzie dobrze, ale w domu….zawsze najlepiej! Nic nie jest w stanie przywołać tylu dobrych wspomnień, co czas spędzony w swoim domu rodzinnym. Jestem bardzo związana z moją “małą ojczyzną” i szczególnie pielęgnuję to, co pozwala mi na zachowanie tych wspomnień. Jednym z nich z pewnością jest... zapach prania, które po wyjęciu z pralki rozwieszane było w całym domu. Zapach jaki się wtedy unosił jest wręcz niezapomniany.

Do odkrywania mocy zapachu w życiu zainspirowała mnie marka Coccolino, która również kojarzy mi się z dzieciństwem (na pewno kojarzycie tego misia z reklam). Dzięki płynom do prania i płukania, ubrania mogą pachnieć przez długi czas. Poczucie świeżości na rzeczach, które zakładamy na co dzień jest naprawdę wspaniałe, a jeszcze lepiej, gdy przywołuje wspaniałe wspomnienia z czasów, kiedy było się dzieckiem.

coccolino płyn do prania

Zapach dzieciństwa

Wspomnienia z dzieciństwa to nie tylko zapach prania, ale też zapach świeżo upieczonej szarlotki, zapach pomarańczy na święta czy zapach niedzielnego obiadu (obowiązkowo rosół i schabowy, wiadomo). Pamiętam też zapach palonego w piecu drewna. Te wszystkie zapachy, włącznie z zapachem prania, błyskawicznie przywołują dom i rodzinne wspomnienia.

Zapach jest niezwykle ważny, dlatego też wybierając produkty do prania swoich ubrań, stawiam na produkty gwarantujące piękny zapach. Płyny Coccolino Intense z pewnością posiadają magiczną moc przywoływania dobrych wspomnień

Lubię jak ubrania pięknie pachną, ale jest to ważne w przypadku wszelkich "ocieplaczy", czyli koców i pledów czy pościeli. Jedną z moich ulubionych form relaksu  jest zawinięcie się w koc z książką i dobrą kawą. Dzięki temu, że moje pledy czy pościel tak pięknie pachną - moment wynurzenia się z łóżka czy z pod koca przeciągam zawsze do maksimum.  

coccolino 11coccolino 6 coccolino 8

Konkurs z Coccolino

Do odkrywania mocy zapachu w życiu zainspirowała mnie marka Coccolino. Pamiętacie tę markę i misia?

Teraz możecie wygrać produkty Coccolino Intense oraz cudownego misia Coccolino w moim konkursie.

A jaką rolę w Waszym życiu odgrywa zapach? W komentarzu do tego wpisu podzielcie się najpiękniejszym wspomnieniem, które przywołują w Was określone zapachy. Na autorów 3 najbardziej kreatywnych odpowiedzi czekają nagrody ufundowane przez markę Coccolino, w skład których wchodzą płyny do płukania tkanin Coccolino Intense oraz miś Coccolino (wielkość 20 cm, widoczny na zdjęciu). Zapraszam do zabawy!

Konkurs trwa od 7 do 19 grudnia 2017 r..

Regulamin znajdziesz tutaj.

zestaw_konkursowy_maly_mis

coccolino 5

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Comments

  1. avatarTeresa says

    Zapachy niemal zawsze przywołują jakieś wspomnienia, jak u Prousta są sposobem na odnalezienie straconego czasu. Dzisiaj wybierając perfumy sprawdzam, jakie nuty we mnie poruszają, w jakie miejsca przenoszą, z jakimi ludźmi się kojarzą – zamykam oczy i pozwalam się ponieść, zapadam w nie jak w toń… Jednakże najgłębsze struny w mojej duszy wciąż poruszają zapachy z mojego dzieciństwa, zapachy kwiatów na wsi wiosną, która ledwo obudziła się ze snu. Pierwiosnki i fiołki, przed którymi padam na kolana i na miękkiej trawie upajam się ich pięknem i zapachem oraz kwiaty jaśminu, które wącham do tej pory z zadartą głową, nieraz brudząc sobie nos żółtym pyłkiem. Te zapachy budzą mnie do życia i kojarzą się z wolnością i beztroską, jakich można zaznać jedynie będąc dzieckiem. Zapach kwiatów do którego mam również wielki sentyment to zapach irysów. Pachną intensywnie po całym dniu wygrzewania płatków w słońcu, i odurzająco świeżo otulone poranną rosą. Są dla mnie wspomnieniem dzieciństwa, gdy mama i babcia robiąc w warzywno-owocowym ogródku więcej miejsca dla truskawek, pozbywały się wielkich kłączy fioletowych i żółtych irysów, które przygarnęłam ja – i tak powstał mój pierwszy ogródek. Istnieje on do tej pory w nieco bardziej chaotycznej wersji, a ja wracając w domowe pielesze mogę cieszyć się tym wyjątkowym z wyjątkowych na całym świecie zapachów.

    Ponieważ jestem wielkim łasuchem, twierdzę że zasada przez żołądek do serca nie odnosi się tylko do mężczyzn. Tak właśnie zaczęła się moja miłość do wanilii. Jest to prawdopodobnie mój ulubiony zapach ze wszystkich jakie istnieją w kuchni. Uwielbiam jego nieprzytłaczającą słodycz, delikatność i fakt że zawsze wywołuje uśmiech na moich ustach, który często połączony jest z chęcią zjedzenia czegoś waniliowego. Kremy waniliowe, ciasta i ciasteczka z dodatkiem tej mojej małej ambrozji to moje uzależnienia, które trudno mi wyleczyć. Walczę jednak z nimi stosując waniliowe balsamy, żele do mycia czy pomadki. Zawsze można wyczuć we mnie nutkę tej cudownej rośliny i przyprawy. Waniliowy zawrót głowy – to nazwa choroby, na którą cierpię od lat.

    Gdy nadchodzi wiosna, piękna i pachnąca pora roku mam przed oczami rosę o poranku w ogrodzie mojej babci. Te beztroskie lata, kiedy każdy dzień nadawał życiu sens. Pamiętam również zapach mojej babci, która brała mnie na ramiona i gładziła po główce. Pachniała wtedy magnolią, był to zapach delikatny, ale także kobiecy i lekko kokietujący. Gdy dorosłam każda wiosną wracam do tego miejsca i delektuje się świeżością powietrza, subtelnym zapachem kwitnących kwiatów i tym czymś co mnie wtedy otacza, jakby dotyk budzącej się z zimowego snu wiosny. Dlatego chętnie też otaczam się zapachem magnolii, flakon perfum z esencja tego zapachu zawsze mam ze sobą.

  2. avatar says

    Zapach świerzo wypranej pościeli zapach krochmalu Mam wieszala na linkach na dworze jejku aż się tęskni za dzieciństwem Ta świerzosc ..aż chciało się przespać całe życie Nigdy tego nie zapomnę. .ciebie mamo też 💖

  3. avatarWiola says

    Z dzieciństwa pamiętam zapach niedzielnego obiadu u babci. Kiedy z dzieciakami się bawiliśmy i na piętro docierały zapachy kuchni. Teraz kiedy samemu się siedzi w kuchni to nie ma tego efektu, tych wrażeń, ani tego zapachu…. Jako dzieci przyjmujemy niektóre rzeczy jako oczywiste, proste. Teraz wiem ile to kosztowało pracy i miłości 🙂

  4. avatar says

    Moja babcia zawsze miała świeże pranie, płyn coccolino i nivea krem zawsze na stanie

    a ja uwielbiałam tulić się do niej od rana i wdychać ten zapach, zapach świeżego prania

    Zawsze brała do ręki kosmetyk, zazwyczaj Dove, w kostce lub czystym balsamie

    Brakuje mi teraz tego pięknego zapachu, tego z którym pójdę dziś spać i z którym wstanę

    Czasami, gdy chcę powspominać, wyciągam mydło w kostce Dove i wtedy
    choć smutno, mi się przypomina, każda z tych chwil od teraz do kiedyś.

    W coccolino piorę,by moje dzieci wiedziały, skąd się te mamy na świecie pobrały,
    pachnące wszystkim co najlepsze w świecie i ja jak moja babcia, tylko wy o tym wiecie .

  5. avatarPatrycja says

    Uwielbiam zapachy, które przywołują wspomnienia. Właśnie zapach moich ukochanych piwonii pozwala mi przenieść się w czasie do beztroskich lat dzieciństwa, kiedy to z młodszymi braćmi bawiliśmy się w ogrodzie. Dziś mnie, dorosłej osobie trudno jest sobie wyobrazić bym mogła, tak jak przed laty spędzać godzinami wolny czas na prostych i błahych czynnościach, jak obserwowanie mrówek, które spacerują po jeszcze nierozkwitniętych pąkach piwonii. To była zdecydowanie jedna z moich ulubionych chwil, kiedy mogłam oglądać jak natura budzi się do życia. Piwonie od zawsze wydawały mi się kwiatami, które są ponad innymi. Uwielbiałam ich nieprzeciętną, choć mało wyróżniającą się jasnoróżową czy jagodową barwę. Pamiętam dni, w których spacerowałam całe popołudnia właśnie z tym kwiatem w ręce wąchając go co jakiś czas.
    Żałuję, że nie jest to tak rozpowszechniona roślina, jak np. tulipan, ale tłumaczę to tym, że to co najlepsze nie może być dostępne dla każdego 🙂

  6. avatarAneta says

    Zapach w moim życiu odgrywa bardzo dużą rolę . Do tego stopnia ,że przepracowałam 15 lat w jednej z sieci w perfumerii……
    Zapach to ”pamięć mojego mózgu”
    Zapach to zdarzenia , uczucia , myśli , wyobraźnia .
    Zapach jest wszystkim . Ja jestem zapachem i zapach jest mną .

  7. avatarDorota says

    …do szpiku kości przenika mnie zapach sobotniej szarlotki zagniatanej do późna przez mamę i świeża zmiana poscieli, która wpasowywala się w ciało zaraz po otuleniu. Switajacym brzegiem łóżka witaly mnie pieczone w prodzirzu bułki z jabłkiem antonowka, a przedswiatecznie nielubiany zapach swiezyzny…choć wszystko rekompensowala woń wedzonego mięsa…ech dobry to był czas, beztroski i aromatyczny.

  8. avatar says

    Jako mała dziewczynka mieszkałam na wsi u babci. Powietrze pachniało tam w zależności od pory roku. Wiosną było to pranie suszące się na sznurku, poruszane przez wiatr. W około rozciągały się zielone łąki pokryte stokrotkami. Kiedy nadeszło lato, powietrze pachniało skoszoną trawą, kurzem wymieszanym ze zbożem, oraz owocami które jadłam prost z drzewa. Śliwki, czy jabłka… nigdy nie pachniały i nie smakowały tak pysznie jak w tamten czas. Jesienią, zapach otoczenia to nadgniłe liście, mech, i wilgoć. Kiedy nadchodziła zima, w powietrzu unosił się zapach ciszy, spokoju i wszechogarniającej pani zimy. Moje dzieciństwo smakowało chlebem z masłem i cukrem, uważany teraz za niezwykle szkodliwy przysmak. Ale chleb był domowy, pieczony w starym piecu przez moją ciocię, a masło robiła babcia z mleka od krów. Do dzisiaj kiedy zamykam oczy, czuję zapach moich dziecięcych ubranek, które schły w czystym wiejskim powietrzu poruszane przez wiatr, z dala od spalin i zgiełku miasta. Widzę moje dwa blond kucyki, i siebie siedzącą w niebieskiej sukience pachnącej coccolino na ławce pod wielką lipą, trzymając w rękach słodkie jabłka, wielką kromkę chleba z masłem i malutkie stokrotki.

  9. avatarkatechetka says

    Moim ulubionym zapachem jest zapach korzenny, ponieważ kojarzy mi się nieodłącznie ze Świętami Bożego Narodzenia. Nawet, gdy szukam przypraw w pudełku i natrafiam na torebkę z przyprawą korzenną, to natychmiast ją otwieram i przykładam do nosa. W tym samym momencie przypominają mi się Święta spędzane w dzieciństwie, w małym domku na skraju wioski. Na stole zawsze znajdowało się 12 tradycyjnych potraw. Jednak nie to było najważniejsze. Najbardziej liczyła się atmosfera radości i wewnętrznego pokoju. Zanim siadaliśmy do wigilijnej wieczerzy, szliśmy na cmentarz by poprzez modlitwę połączyć się z najbliższymi, którzy nie mogli zasiąść z nami przy stole. Po wieczerzy obchodziliśmy okoliczne domki i posesje, podziwiając piękny świąteczny wystrój choinek i żywopłotów. Wszyscy też uczestniczyliśmy w Pasterce, która na wsi ma wyjątkowy klimat. Pozostałe dwa świąteczne dni również były pełne wrażeń i emocji, spędzaliśmy je bowiem w towarzystwie babci i dziadka oraz ciotek i wujków. Tak więc zapach korzenny powoduje, że z utęsknieniem czekam na każde kolejne Święta.

  10. avatar says

    Zapach lawendy pamiętam jako dziecko ze u nas w domu zawsze była mama musiała ją mieć zeby pachniało.w całym domu.W tym roku z synkiem własnie wsród lawendy zrobilismy sobie zdjęcie i powróciłam do wspomnien😍Coccolino super płyn i piękne zapachy😘

  11. avatarAnna bugdal says

    Zapach lawędy wspomnienie z dziecinstwa zawsze musiała być lawenda zeby pachniało w całym domu .W tym roku wsród lawendy zrobiłam z synkiem zdjęcie i odrazu powróciłam do dzieciństwa😘😘😘Coccolino super płyn pięknie pachnie pranie i w domu😘

  12. avatarMagdulla says

    Moje dzieciństwo, choć przypadło na czasy szarego Peerelu, było kolorowe i pachnące. Gdy je wspominam najpierw czuję roznoszący się w powietrzu zapach świeżo upieczonego chleba z chrupiącą skórką. Tak pachniała codzienna droga do przedszkola. Pamiętam zapachy bitej śmietany, lodów waniliowych i różowej waty cukrowej unoszące się nad rozgrzanym asfaltem letnie dni. Mój zachwyt, kiedy babcia wyciągała z szafy brązowe kakao, pachnące słodko-gorzko. W babcinym pokoju stała wielka trzydrzwiowa szafa, w której czuć było zetlały aromat lawendy i ciepłą, elektryzującą woń ubrań. Dzieciństwo spędzane u babci miało wyraźny zapach lukrowanych pączków smażonych na smalcu, chińskiej papeterii w różowe kwiaty, tulipanów stojących na stole w porcelanowym wazonie z Ćmielowa. W ciepłe dni przez okna wdzierała się woń kwiatów kasztana, rosnącego na podwórku. Cudowne bywały podwieczorki u babci przy stole nakrytym pachnącym krochmalem haftowanym obrusem, z herbatą zaprawioną nutką aromatycznych malin i plackiem drożdżowym z wiśniami.
    Pamiętam czas spędzany u dziadków na wsi, gdy rozkwitały ogrody uwodząc wonnymi różami, subtelnymi fiołkami, zielonymi nutami ledwie rozwiniętych liści. W powietrzu unosiła się rześkość poranka, trawy jeszcze mokrej od porannej rosy. Znad stawu unosił się intensywny zapach zielonkawej wody, na lince powiewało pranie pachnące tylko świeżością a wietrzyk przynosił ze sobą aromat smakowitego obiadu. Wieczorem lato pachniało gotowaną kukurydzą z masłem i budyniem waniliowym. A nocą spowijał nas dym z ogniska i zapach pieczonych ziemniaków.

  13. avatarJoanna N. says

    W moim życiu zapach odgrywa jedną z najważniejszych ról, nie może być przypadkowy, intensywny i wulgarny, bowiem cierpię na migreny. Uwielbiam piękne zapachy, mogą być zdecydowane, jednak muszą być miłe nie tylko dla mojego nosa i głowy, cóż zrobić taki urok. Jakie zapachy przywołują u mnie piękne wspomnienia, właśnie proszku i białego płynu Coccolino, który stosowałam do prania i płukania ubranek córki, od urodzenia, ponieważ był nie tylko piękny, ale i delikatny dla jej skóry, a zarazem i mojej. Wracam często do niego i dziś, urok taki mamy, że nie wszystko stosować możemy, cieszyłabym się bardzo, a to bardzo z wygranej 😍

  14. avatar says

    Witam, Asiu będąc na studiach pisałam pracę licencjacka na temat roli zapachu w życiu człowieka. Tak naprawdę to temat rzeka i dla każdego z nas oznaczać może całkiem co innego. Współczesny człowiek jest tym czym pachnie… Dla mnie zapach to jakby cząstka mnie, nuta stworzona dla głowy, ciała i bazy. Nuta serca, to zapach maminych pierniczków; nuta głowy to aromatyczny i intensywny zapach kompotu z suszu, przy którym można poznać wszystkie babcine mądrości życia; a jak zapach bazy, przewijający się przez święta, najpiękniejszy, nieodłączby, ale i czasami niezauważany zapach świerku.

  15. avatarKasia C says

    Jeszcze kilka lat zapach decydował o tym czy coś lubię, czy mi się podoba. Z chwilą kiedy zaszłam w ciążę zapach decydował o moim być lub nie być w danym miejscu- dosłownie. I ak jest już 4 lata, zapach decyduje o tym gdzie jestem, a gdzie nie mogę zostać dłużej niż 5 minut. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, określone zapachy wywołują u mnie uczucie słabości, lub błogości.
    Mam natomiast takie zapachowe wspomnienie z dzieciństwa, to zapach mandarynek i goździków, w okresie około świątecznym 🙂 Ten zapach do dziś wywołuje u mnie szeroki uśmiech i wywołuje szereg wspomnień, których nikt nie jest w stanie mi niczym zastąpić:)

  16. avatarKarolina G. says

    Jestem kobietą, można by rzecz „niedzisiejszą”, bowiem nie jestem typem wojowniczki, tudzież wyzwolonej buntowniczki, a jedynie sentymentalnej romantyczki! Zapach odgrywa w moim życiu ważną rolę, co więcej jest to taki „nos” mojej duszy. Z zapachem kojarzę miejsca, ludzi, emocje, uczucia. Zapach sprawia, że skrycie rozwijam skrzydła i frunę na fali wspomnień. Otulona zapachem przywołuję w mojej głowie różne obrazy. Zapach mnie pobudza, czuję to doskonale gdy rano, nad moją kuchnią unosi się zapach kawy, a wieczorem czekolady! Uwielbiam zapach perfum mojego męża i zapach włosów mojej córki, kiedy tulę ją w ramionach. Latem rozkoszuję się zapachem rozgrzanego słońcem piasku, a zimą nęci mnie zapach choinki i piernika. Są też takie zapachy, które przywołują mi na myśl przykre skojarzenia jak np. swąd spalenizny, zapach szpitalnego korytarza, czy cmentarnej kaplicy. Jednakże kiedy pomyślę, że zapachów nagle miałoby zabraknąć, wiem że mój świat stałby się nie tylko bezwonny, ale także w pewnym sensie też bezbarwny.

  17. avatarkropka010 says

    Dla mnie najpiękniejszym zapachem, którego wspominam z rozrzewnieniem jest zapach …zapach świąt i wspomnien…
    Budzi mnie dźwięk kolędy, płynący cicho zza ściany
    uchylam oczy i czuje ….zapach świąt
    tak przezemnie uwielbiany
    Ten zapach jest magiczny, przywołujący wspomnienia
    Z bardzo daleka… z tamtych dni
    co przepłynęły jak rzeka
    Uwielbiam patrzeć jak krząta się mama…
    jak podśpiewuje pod nosem wesoło…
    czuje na sobie dotyk tych świąt
    i wszystkie zapachy unoszące się wkoło
    Żywa choinka to u nas tradycja
    od bardzo wielu lat
    delikatne gałązki, zielone igiełki…
    zapach żywicy, kory i lasu
    wprowadzają mnie w zaczarowany świat
    Zamykałam oczy by poczuć całą sobą
    owocowego kompotu aromat słodkawy
    zapach pomarańczy, miodu i cynamonu
    i sernika, i szarlotki, i śmietankowej rolady…
    Wszędzie wyczuć się daje cytrynową herbatę
    zapach tak delikatny jakby nieśmiały
    a babcia opowiadała historie z dzieciństwa…
    i one ….także pachniały
    Czasami w święta pospacerować lubię
    powdychać zapachy wspomnień…
    za rękę trzymać minione dni…
    by tych zapachów nigdy nie zapomnieć
    Gdy w matczynym domu pachnie chleb
    posmarowany miłością….
    a ojcowskie ramiona pachną….
    bezpieczeństwem i świąteczną radościa..

  18. avatarAgaWojtk says

    Rolę zapachu w moim życiu doceniłam szczególnie silnie kilka lat temu, gdy na skutek powikłań po chorobie straciłam węch na kilka miesięcy. To był trudny czas, a po jego odzyskaniu świętowałam chyba z tydzień 😉
    Niezwykle ważny jest dla mnie na pewno zapach pomarańczy. Choć to głównie w czasach PRL-u były One rarytasem pojawiającym się rzadko na sklepowych półkach, to przyznam szczerze, że przez wiele lat mojego dzieciństwa u nas w domu też bywały sporadycznie i dlatego chyba ich zapach, aż tak bardzo ‚zakorzenił się’ w mojej pamięci. Nigdy nie zapomnę, jak siadaliśmy przy stole, każdy z nas obierał sobie pomarańczę, a ze skórki wycinaliśmy nożykiem ozdoby. Zapach, który się wtedy unosił był obłędny. Szczerze mówiąc choć teraz mogę jeść ten owoc kiedy chcę, to robię, to niezwykle rzadko. Nadal najbardziej smakują mi na Boże Narodzenie. Kiedy są na stole, święta nabierają wyjątkowej magii!
    Nigdy też nie zapomnę tego widoku i zapachu, który unosił się każdego roku w ogrodzie mojej babci. Wystarczyło przyjechać do niej wczesnym latem, by zobaczyć ‘pole bzowe’. Tuż za domem ma kilka dorodnych krzewów tej rośliny, co sprawia, że można poczuć się tam wyjątkowo. Kiedy byłam młodą dziewczyną goniłyśmy się z kuzynkami i nacierałyśmy kwiatami bzu. Jego zapach jest tak intensywny, że przez naszą zabawę pachniałyśmy nim nie tylko my, ale nasze ciuchy, pościel i w sumie każdy zakamarek domu. W zasadzie nie czułam różnicy, czy stoję koło krzewu czy kuzynki. Wspominam to do dziś z sentymentem. Mocno utożsamiam się z tą rośliną i jej aromatem! zawsze czekam z utęsknieniem na ten czas, gdy bzy zaczynają kwitnąć, a ja przypominam sobie ten beztroski okres w ‚bzowym gaju’ 😉 .
    No i niewątpliwym faworytem wśród zapachów w moim już ‚dorosłym’ życiu jest intensywny zapach konwalii! Od 12 lat w każdy Walentynkowy poranek budzi mnie unoszący się z wazoniku zapach świeżych konwalii, które moje Kochanie stawia mi na szafeczce, kiedy ja jeszcze smacznie śpię! Ten niesamowity aromat „typowych majowych” kwiatów zdobywanych dla mnie w ten dzień nie wiem jak i nie wiem gdzie przez mojego Walentego;-) jest niepowtarzalny! Zarówno u mnie, jak i u mojego Miśka pobudza on fantazję, zmysły i sprawia, że w ten dzień nasza miłość jest jeszcze głębsza i piękniejsza! „Karmię się” tym aromatem przez całe Walentynki i jeszcze kilka dni po,kiedy kwiatuszki stoją przy łóżku,a gdy tylko spojrzę w stronę bukieciku, to robi mi się wyjątkowo ciepło na sercu.
    Szczerze mówiąc świat bez zapachów byłby jakiś taki ubogi i bez wyrazu. Dobrze jest móc ‚czuć’!

  19. avatar says

    Wiem ,że gdy w życiu coś Nas trapi możemy z całą rodziną razem z Coccolino poddać się Zapachoterapii .Mam to naprawdę olbrzymi sens gdy każdego dnia jest przy Nas Coccolino Intense .Dla mnie życie z moimi rodzicami to istny emocjonalny raj zwłaszcza gdy powietrzu unosi się Fresh Sky .Ten produkt jest w pełni eko więc potrafi sprawić radość wszystkim człekom . Niezwykły zapach po całym domu czuje dzięki mocy tysiąca mikrokapsułek .Tylko 15 ml na każde pranie więc zalecam na co dzień produktów Coccolino używanie .Kardamon ,melon ,malina bo z Coccolino zadowolona jest cała moja rodzina .Drzewo sandałowe czy paczula bo Coccolino ma w sobie niepowtarzalny zapach i wciąż Nas rozczula .Piwonia czy konwalia bo zapachoterapia z Coccolino jest naprawdę fajna .Mniej emisji C02 bo Miś Coccolino na czystości Naszej planety doskonale się zna .Oczywiście mniej ciężarówek i palet a ja Coccolino nie tylko wśród znajomych chwalę .Lżejsze opakowanie i mniejsze zużycie wody bo ja używając Coccolino doprowadzam mój organizm do wewnętrznej zgody .Nabieram zapachowej okłady i mniejsze są w mojej rodzince wyrzucane odpady .Bez zbędnego strachu z całą familią mamy w sobie potrójną eksplozję zapachu .Przy wyciąganiu z szafy lub szuflady a nawet podczas noszenia więc nie ma się co dziwić ,że Coccolino tylu ludzi docenia .Ubrania w noszeniu gładkie się stają i olbrzymi komfort nam dają .Fuchsia czy Sunbrust teraz na ciągłe używanie Coccolino przyszedł czas.Nuta korzenna czy sandałowa a mi się marzy by każdy nawet najmłodszy człowiek na produktach Coccolino się wychował .

  20. avatarEdyta.k says

    Do dziś kiedy w pracy co tydzień dostajemy owoce wracam myślami do Świąt Bożego Narodzenia ⛄❄🎅 MANDARYNKI 🍊🍊 te owoce co roku goszczą we wszystkich prezentach pod choinką 🎄zawsze po kolacji wszyscy siadamy przy kominku i zajadamy się nimi.
    Kolejny zapach, który kojarzy mi się przedewszystkim z kochaną mamą to aromat KAWY ☕ to dzięki niej poznałam przepyszny smak tego napoju. Przy kolejnych filiżankach możemy plotkować godzinami 👭 najlepsze przyjaciółki ❤
    Ostatni, ale w tym momencie najważniejszy dla mnie to zapach oliwki, pudru itp. -> ZAPACH DZDZIUSIA 👶 za 2 msc zostane mamą i już wiem, że to będzie najlepszy etap mojego życia 😍

  21. avatar says

    Zapachy towarzysza nam od niemowlaka, pierwszy zapach, który zapamietujemy to zapach naszej mamy. Daje to poczucie bezpieczeństwa. gdy nas tuliła przestawalismy płakac. Mama zawsze miała najpiekniejszy zapach. Zapachy pozwalaja nam wracac do wąznych dla nas wspomnień, czasów za którymi tęsknimy. Bardzo charakterystycznym zapachem, który wryty jest w moja pamięc to zapach dziecinnych wieczorów u babci wpokoju, z która długo mieszkalismy. Babcia miała stare łóże takie jak to w dawnych czasach bywały z drewniana oprawą deskami i wypełnieniem ze słomy. gdy sie zrobiła sciółka w wypełnieniu zmieniało się na nowa słome. wtedy łózko robiło sie naprawde wysokie. słom anie kuła bo materiał był dośc gruby. zapach jednak pamietam do dzis. swieza czysta słoma i szelest pod stopami i przy każdej zmianie pozycji. tak pachniało tylko u Babci, która nie dawała długi czas zmienic sobie łózka na inne bardziej na czasie. zawsze po zniwach słoma była najlepsza, zółciutka od słońca, swieza, pachnąca. W pokoju był charakterystyczny zapach który lubiłam. I bardzo lubiłam spać wtedy zbabcia, która tuliła opowiadała historie z własnej młodośc. taki wspaniały sielankowy obraz, wiejskiego mieszkania z najbardziej czuła babcia pod słońcem. czułam sie troche jak księzniczka na ziarnku grochu bo pierwsza noc zanim słoma sie ulezała była troszke niewygodna, ale zarazem czułam sie bezpiecznie, wyjątkowo ze to Babcia wybrała mnie zczwórki mojego rodzenstwa. mysle ze do dzis gdy Babci askonczyła 90 lat jestemy dla siebie pokrewnymi duszami. dzieki Bogu pamięc ma dobra i czesto wracamy do tego co było. jest mi ciepło na sercu……

  22. avatarMagdalena says

    Zapach odgrywa w moim życiu bardzo ważną rolę. Dla mnie ma ogromne znaczenie, żeby czystość było widać ale także i czuć 🙂 Kiedy byłam małą dziewczynką bardzo dużo czasu spędzałam u mojej babci. Pamiętam bardzo dokładnie piękny zapach, śnieżnobiałych pościeli, które babcia z ogromnym wysiłkiem krochmaliła. To one dawały poczucie ciepła, bezpieczeństwa i beztroskiego dzieciństwa. Mimo iż była zima one zawsze cudownie pachniały wiosną i budziły cudowne emocje. W domu u babci też zawsze unosiły się cudowne zapachy pieczonego ciasta. Była ona cudowną gospodynią i we wszystko wkładała ogromne serce. Jej cudowna szarlotka robiła wrażenie na wszystkich, którzy mieli przyjemność ją spróbować. Z czasów dzieciństwa pamiętam jeszcze zapach lasu po deszczu. To właśnie tam chodziłam z babcią na cudowne spacery, żeby spalić kalorie po szarlotce 🙂 Ale ten zapach na długo we mnie pozostanie to były cudowne lata. Wspaniała mandarynka i pierniki to moje ulubione zapachy świąt. Dzięki nim czuję atmosferę i magia świąt. Działają na mnie bardzo kojąco. Od kiedy zostałam mamą nie mogę przestać zachwycać się zapachem mojego maluszka. Kiedyś wydawało mi się, że mnie to nie będzie dotyczyło. Moje koleżanki opowiadały mi jak to jest, ja jednak uważałam, że u mnie będzie inaczej. Teraz widzę jak bardzo się myliłam. Zapach płynu do kąpieli i oliwki to coś cudownego co mnie cieszy każdego dnia 🙂

  23. avatarwioola_12 says

    Jestem osobą wrażliwą na bodźce dlatego słysząc piosenkę bądź czując zapach od razu zatapiam się we wspomnieniach. Jednakże najważniejszym zapachem jaki przywołuje wspaniale wspomnienia jest zapach jaśminu, który przypomina mi zmarłą babcię. Hodowała je pod domem i zawsze stawiała tam ławeczkę, na której siadałyśmy i rozmawiałyśmy godzinami przy kompocie, a zapach jaśminu towarzyszył tym chwilom. 🙂

  24. avatarMarta says

    Jestem zapachoholiczką. Ale to nic nadzwyczajnego, każda kobieta tak ma. 🙂 Mamy bzika na punkcie zapachów i nawet czasem o wyborze danego kosmetyku nie decyduje jego cudny skład, a aromat. No takie jesteśmy – wrażliwe na zapachowe bodźce. Jest wiele kompozycji zapachowych, które uwielbiam. Lub poszczególnych nut zapachowych, za którymi poszłabym nawet na koniec świata (choćby moja ukochana wanilia lub róża). Ale jest jeden aromat, który z miejsca przywołuje mi czasy mojego cudownego dzieciństwa i wszystkich chwil spędzonych z babcią. To aromat maślanych ciasteczek ze skórką pomarańczową i migdałami. Jak ja kochałam te ciasteczka! Babcia piekła je przy okazji wszystkich ważniejszych wydarzeń (święta, urodziny, imieniny) , a ja „zżerałam” je już ciepłe, prosto z blachy. Ich zapach unosił się po całym domu i kusił tą niezwykłą mieszaniną masła, pomarańczy i prażonych migdałów. Muszę poszukać takich perfum. Albo nacierać się ciastkami.

  25. avatarAneta says

    Jestem osobą, która ma wadę wzroku i drobne problemy ze słuchem. Zawsze żartowałam, że skoro te moje zmysły nieco kuleją, musi się to odbić w węchu. Zawsze wyczuwam pierwsza zapachy, odbieram je też bardziej intensywnie, ale wadą jest to że jeśli wyczuje u obcej osoby na ulicy zapach perfum, które niesamowicie zapadną mi w pamięć trudno mi się potem od nich oderwać ale nie jestem w stanie też do nich w żaden sposób powrócić bo przecież nikogo na ulicy nie zapytam jakiego zapachu używa 😀 A zapach z dzieciństwa? zdecydowanie chleb pieczony przez babcie w starym drewnianym domku i piecu chlebowym….Miodzio!

  26. avatarKa So says

    Kocham zapach łąki latem, lasu jesienią, zmrozonego sniegu zimą… Zapach jest bardzo ważny. Przypomina nam dzieciństwo, wzmaga wspomnienia dobrych chwil. Bez zapachu nie wyobrażam sobie delektowania się jedzeniem, ulubionymi perfumami i życiem…

  27. avatarAnula Wawrzyniak says

    Jak u Prousta

    Kiedyś pan Proust napisał o pewnej magdalence,
    co wspomnienia zbudziła, kiedy mu wpadła w ręce…
    A ja? Jak Proust mam czasem chwile wzruszeń. Nosowych.
    Zapach muska wspomnienia, wyciąga je z mej głowy…

    A zapachy dzieciństwa? Tata pachniał „Brutalem”,
    bo jedynie ta woda była dostępna stale
    w sklepach. Czułam ten zapach, gdy podrzucał mnie w górę,
    licząc, że ramionkami wątłymi schwytam chmurę…

    Mama pachniała… mamą. Ciastem. Domem. Uśmiechem.
    Bezpieczeństwem. Lawendą oraz włoskim orzechem.
    Cierpkim ciepłem, co koi duszę dziecka zmęczoną
    zbyt dorosłym dlań światem, w którym konflikty płoną…

    Babcia – to zapach starych ubrań sprzed dekad kilku
    skrytych w szafie, do której z babcią mogłam ja tylko
    zaglądać i – wdychając ten aromat przeszłości –
    przymierzać dziwne suknie o przebrzmiałej piękności…

    I dziadek był, co pachniał, jak książki. Miał ich wiele,
    uczynił mnie też książek ogromnym przyjacielem,
    bo nauczył mnie czytać i wąchać ksiąg stronice
    jakby były jadalne te mądrości skarbnice…

    Siostra – ten mały berbeć – pachniała czysto, błogo,
    chociaż ledwo odrosła pół metra nad podłogą,
    pachniała niemowlakiem, tym bezbronnym berbeciem
    – jeśli kiedyś wąchaliście niemowlę, to wiecie…

    I dom. Mój dom rodzinny, pachnący cynamonem,
    którego zapach do dziś noszę w sobie i chłonę,
    z ciastem drożdżowym w każdą niedzielę, ze sprzątaniem,
    z aromatem czystości (podłogi pozmywane

    tak pachną w starych domach, nie żadna sztuczna chemia),
    pachnący wciąż tak swojsko, choć przecież wciąż coś zmieniam
    w nim. Dom, w którego sercu – w kuchni – wciąż coś się tworzy.
    Coś co pachnie wspomnieniem. Coś, co pamięć otworzy…

    Bez tych pięknych zapachów splecionych w piękną całość
    nie wyobrażam sobie Gwiazdki – bo wcale biało
    być nie musi, przeżyję bez prezentów, bez kolęd…
    Chcę tylko poczuć, że znów siedzę w rodzinnym kole.

    Chcę zamknąć oczy, wchłonąć nosem świat, co przeminął,
    chcę nacieszyć się znowu pełną, żywą rodziną,
    chcę uściskać ich, chcę ich do serca znów przycisnąć.
    I tulić ich, aż w oczach świąteczne łzy rozbłysną…

    Pozdrawiam serdecznie!
    Anula

  28. avatarArczi13 says

    Zmysł zapachu- każdy wie przecież co to oznacza,
    W życiu codziennym wartości wszystkim wyznacza,
    Po zapachu potrafimy ocenić, czy coś nam odpowiada,
    Czy może zmienić coś w życiu jednak nam wypada.

    Już jako mały chłopiec zapachów wiele poznawałem,
    Dzięki nim świat i dalsze jego losy sam odkrywałem,
    Perfumy rodziców, czy też nowy płyn do płukania,
    Każde z tych zapachów spełniało swoje zadania.

    Najbardziej w pamięci utkwił zapach domowego chleba,
    Którego do szczęścia jak nic innego mi dziś potrzeba,
    Przypieczona skórka, świeżość z masełkiem posmarowanym,
    Takim smakiem wspaniałego chleba byłbym oczarowanym.

    To Ona, kobieta od której to wszystko się zaczęło,
    To dzięki niej zapachów w mej głowie tyle się wzięło,
    To Ona nauczyła mnie co w życiu jest najważniejsze,
    To dzięki niej odkryłem co na świecie jest najpiękniejsze.

    Babcia, która z zaangażowaniem wspaniały chleb wypiekała,
    Aby wyszedł jak najlepiej, za każdym razem się starała,
    Wspaniały ! Jego aksamitność do obłędu doprowadzała,
    Całą wioskę na degustację babcia wtedy zapraszała.

    Na stole bochen chleba, tak aby wszyscy skosztowali,
    Dookoła cudowny jego zapach, który wszyscy wyczuwali,
    To ten zapach, utkwił mi w pamięci i nie chce się wydostać,
    Żaden zapach do tej pory nie umiał temuż chlebusiowi sprostać.

    A więc ulubiony zapach ? To zapach świeżo upieczonego chleba,
    Na którego nachodzi mnie do tej chwili nagła potrzeba,
    Lecz co zrobić kiedy babcia sił w sobie już nie posiada,
    Powolutku, powolutku w sen zimowy już zapada.

    To babcia, ten zapach i to wspaniałe wspomnienie,
    Sprawia, że w myślach ziszcza się to marzenie,
    Gdy po raz kolejny chlebusia tego właśnie kosztuje,
    Gdy po raz kolejny cudowną jego świeżość na nowo czuję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge