Zdradzam najlepsze wspomnienia z dzieciństwa + KONKURS

Piękne wspomnienia z dzieciństwa są bezcenne. Warto wracać do nich pamięcią i nie pozwolić, aby zakrył je kurz. Jakie są moje najlepsze wspomnienia? Co najbardziej kojarzy mi się z domem i czasem przedszkolno-szkolnym? Co sprawia, że na samą myśl chce się wracać w rodzinne strony, aby móc zatopić się w tych chwilach? I wreszcie co pomaga mi te wspomnienia reaktywować?

coccolino

Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa ?

Powrót do czasów dzieciństwa to sprawka marki Coccolino, która zaskoczyła mnie przesyłką w postaci… ogromnego misia! Całość tajemniczej paczki miała pomóc mi wrócić do czasów „młodości”, a zapach z pewnością pozwala na przywołanie różnych wspomnień. W moim przypadku jednym z najpiękniejszych zapachów z dzieciństwa jest zapach… prania

cooccolino płyn

Wszędzie dobrze, ale w domu….zawsze najlepiej! Nic nie jest w stanie przywołać tylu dobrych wspomnień, co czas spędzony w swoim domu rodzinnym. Jestem bardzo związana z moją “małą ojczyzną” i szczególnie pielęgnuję to, co pozwala mi na zachowanie tych wspomnień. Jednym z nich z pewnością jest… zapach prania, które po wyjęciu z pralki rozwieszane było w całym domu. Zapach jaki się wtedy unosił jest wręcz niezapomniany.

Do odkrywania mocy zapachu w życiu zainspirowała mnie marka Coccolino, która również kojarzy mi się z dzieciństwem (na pewno kojarzycie tego misia z reklam). Dzięki płynom do prania i płukania, ubrania mogą pachnieć przez długi czas. Poczucie świeżości na rzeczach, które zakładamy na co dzień jest naprawdę wspaniałe, a jeszcze lepiej, gdy przywołuje wspaniałe wspomnienia z czasów, kiedy było się dzieckiem.

coccolino płyn do prania

Zapach dzieciństwa

Wspomnienia z dzieciństwa to nie tylko zapach prania, ale też zapach świeżo upieczonej szarlotki, zapach pomarańczy na święta czy zapach niedzielnego obiadu (obowiązkowo rosół i schabowy, wiadomo). Pamiętam też zapach palonego w piecu drewna. Te wszystkie zapachy, włącznie z zapachem prania, błyskawicznie przywołują dom i rodzinne wspomnienia.

Zapach jest niezwykle ważny, dlatego też wybierając produkty do prania swoich ubrań, stawiam na produkty gwarantujące piękny zapach. Płyny Coccolino Intense z pewnością posiadają magiczną moc przywoływania dobrych wspomnień

Lubię jak ubrania pięknie pachną, ale jest to ważne w przypadku wszelkich „ocieplaczy”, czyli koców i pledów czy pościeli. Jedną z moich ulubionych form relaksu  jest zawinięcie się w koc z książką i dobrą kawą. Dzięki temu, że moje pledy czy pościel tak pięknie pachną – moment wynurzenia się z łóżka czy z pod koca przeciągam zawsze do maksimum.  

coccolino 11coccolino 6 coccolino 8

Konkurs z Coccolino

Do odkrywania mocy zapachu w życiu zainspirowała mnie marka Coccolino. Pamiętacie tę markę i misia?

Teraz możecie wygrać produkty Coccolino Intense oraz cudownego misia Coccolino w moim konkursie.

A jaką rolę w Waszym życiu odgrywa zapach? W komentarzu do tego wpisu podzielcie się najpiękniejszym wspomnieniem, które przywołują w Was określone zapachy. Na autorów 3 najbardziej kreatywnych odpowiedzi czekają nagrody ufundowane przez markę Coccolino, w skład których wchodzą płyny do płukania tkanin Coccolino Intense oraz miś Coccolino (wielkość 20 cm, widoczny na zdjęciu). Zapraszam do zabawy!

Konkurs trwa od 7 do 19 grudnia 2017 r..

Regulamin znajdziesz tutaj.

 

WYNIKI KONKURSU – zwycięzcy:

Martyna O.

Izabela B.

karolina27

zestaw_konkursowy_maly_mis

coccolino 5

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Comments

  1. avatarTeresa says

    Zapachy niemal zawsze przywołują jakieś wspomnienia, jak u Prousta są sposobem na odnalezienie straconego czasu. Dzisiaj wybierając perfumy sprawdzam, jakie nuty we mnie poruszają, w jakie miejsca przenoszą, z jakimi ludźmi się kojarzą – zamykam oczy i pozwalam się ponieść, zapadam w nie jak w toń… Jednakże najgłębsze struny w mojej duszy wciąż poruszają zapachy z mojego dzieciństwa, zapachy kwiatów na wsi wiosną, która ledwo obudziła się ze snu. Pierwiosnki i fiołki, przed którymi padam na kolana i na miękkiej trawie upajam się ich pięknem i zapachem oraz kwiaty jaśminu, które wącham do tej pory z zadartą głową, nieraz brudząc sobie nos żółtym pyłkiem. Te zapachy budzą mnie do życia i kojarzą się z wolnością i beztroską, jakich można zaznać jedynie będąc dzieckiem. Zapach kwiatów do którego mam również wielki sentyment to zapach irysów. Pachną intensywnie po całym dniu wygrzewania płatków w słońcu, i odurzająco świeżo otulone poranną rosą. Są dla mnie wspomnieniem dzieciństwa, gdy mama i babcia robiąc w warzywno-owocowym ogródku więcej miejsca dla truskawek, pozbywały się wielkich kłączy fioletowych i żółtych irysów, które przygarnęłam ja – i tak powstał mój pierwszy ogródek. Istnieje on do tej pory w nieco bardziej chaotycznej wersji, a ja wracając w domowe pielesze mogę cieszyć się tym wyjątkowym z wyjątkowych na całym świecie zapachów.

    Ponieważ jestem wielkim łasuchem, twierdzę że zasada przez żołądek do serca nie odnosi się tylko do mężczyzn. Tak właśnie zaczęła się moja miłość do wanilii. Jest to prawdopodobnie mój ulubiony zapach ze wszystkich jakie istnieją w kuchni. Uwielbiam jego nieprzytłaczającą słodycz, delikatność i fakt że zawsze wywołuje uśmiech na moich ustach, który często połączony jest z chęcią zjedzenia czegoś waniliowego. Kremy waniliowe, ciasta i ciasteczka z dodatkiem tej mojej małej ambrozji to moje uzależnienia, które trudno mi wyleczyć. Walczę jednak z nimi stosując waniliowe balsamy, żele do mycia czy pomadki. Zawsze można wyczuć we mnie nutkę tej cudownej rośliny i przyprawy. Waniliowy zawrót głowy – to nazwa choroby, na którą cierpię od lat.

    Gdy nadchodzi wiosna, piękna i pachnąca pora roku mam przed oczami rosę o poranku w ogrodzie mojej babci. Te beztroskie lata, kiedy każdy dzień nadawał życiu sens. Pamiętam również zapach mojej babci, która brała mnie na ramiona i gładziła po główce. Pachniała wtedy magnolią, był to zapach delikatny, ale także kobiecy i lekko kokietujący. Gdy dorosłam każda wiosną wracam do tego miejsca i delektuje się świeżością powietrza, subtelnym zapachem kwitnących kwiatów i tym czymś co mnie wtedy otacza, jakby dotyk budzącej się z zimowego snu wiosny. Dlatego chętnie też otaczam się zapachem magnolii, flakon perfum z esencja tego zapachu zawsze mam ze sobą.

  2. avatar says

    Zapach świerzo wypranej pościeli zapach krochmalu Mam wieszala na linkach na dworze jejku aż się tęskni za dzieciństwem Ta świerzosc ..aż chciało się przespać całe życie Nigdy tego nie zapomnę. .ciebie mamo też ?

  3. avatarWiola says

    Z dzieciństwa pamiętam zapach niedzielnego obiadu u babci. Kiedy z dzieciakami się bawiliśmy i na piętro docierały zapachy kuchni. Teraz kiedy samemu się siedzi w kuchni to nie ma tego efektu, tych wrażeń, ani tego zapachu…. Jako dzieci przyjmujemy niektóre rzeczy jako oczywiste, proste. Teraz wiem ile to kosztowało pracy i miłości 🙂

  4. avatar says

    Moja babcia zawsze miała świeże pranie, płyn coccolino i nivea krem zawsze na stanie

    a ja uwielbiałam tulić się do niej od rana i wdychać ten zapach, zapach świeżego prania

    Zawsze brała do ręki kosmetyk, zazwyczaj Dove, w kostce lub czystym balsamie

    Brakuje mi teraz tego pięknego zapachu, tego z którym pójdę dziś spać i z którym wstanę

    Czasami, gdy chcę powspominać, wyciągam mydło w kostce Dove i wtedy
    choć smutno, mi się przypomina, każda z tych chwil od teraz do kiedyś.

    W coccolino piorę,by moje dzieci wiedziały, skąd się te mamy na świecie pobrały,
    pachnące wszystkim co najlepsze w świecie i ja jak moja babcia, tylko wy o tym wiecie .

  5. avatarPatrycja says

    Uwielbiam zapachy, które przywołują wspomnienia. Właśnie zapach moich ukochanych piwonii pozwala mi przenieść się w czasie do beztroskich lat dzieciństwa, kiedy to z młodszymi braćmi bawiliśmy się w ogrodzie. Dziś mnie, dorosłej osobie trudno jest sobie wyobrazić bym mogła, tak jak przed laty spędzać godzinami wolny czas na prostych i błahych czynnościach, jak obserwowanie mrówek, które spacerują po jeszcze nierozkwitniętych pąkach piwonii. To była zdecydowanie jedna z moich ulubionych chwil, kiedy mogłam oglądać jak natura budzi się do życia. Piwonie od zawsze wydawały mi się kwiatami, które są ponad innymi. Uwielbiałam ich nieprzeciętną, choć mało wyróżniającą się jasnoróżową czy jagodową barwę. Pamiętam dni, w których spacerowałam całe popołudnia właśnie z tym kwiatem w ręce wąchając go co jakiś czas.
    Żałuję, że nie jest to tak rozpowszechniona roślina, jak np. tulipan, ale tłumaczę to tym, że to co najlepsze nie może być dostępne dla każdego 🙂

  6. avatarAneta says

    Zapach w moim życiu odgrywa bardzo dużą rolę . Do tego stopnia ,że przepracowałam 15 lat w jednej z sieci w perfumerii……
    Zapach to ”pamięć mojego mózgu”
    Zapach to zdarzenia , uczucia , myśli , wyobraźnia .
    Zapach jest wszystkim . Ja jestem zapachem i zapach jest mną .

  7. avatarDorota says

    …do szpiku kości przenika mnie zapach sobotniej szarlotki zagniatanej do późna przez mamę i świeża zmiana poscieli, która wpasowywala się w ciało zaraz po otuleniu. Switajacym brzegiem łóżka witaly mnie pieczone w prodzirzu bułki z jabłkiem antonowka, a przedswiatecznie nielubiany zapach swiezyzny…choć wszystko rekompensowala woń wedzonego mięsa…ech dobry to był czas, beztroski i aromatyczny.

  8. avatar says

    Jako mała dziewczynka mieszkałam na wsi u babci. Powietrze pachniało tam w zależności od pory roku. Wiosną było to pranie suszące się na sznurku, poruszane przez wiatr. W około rozciągały się zielone łąki pokryte stokrotkami. Kiedy nadeszło lato, powietrze pachniało skoszoną trawą, kurzem wymieszanym ze zbożem, oraz owocami które jadłam prost z drzewa. Śliwki, czy jabłka… nigdy nie pachniały i nie smakowały tak pysznie jak w tamten czas. Jesienią, zapach otoczenia to nadgniłe liście, mech, i wilgoć. Kiedy nadchodziła zima, w powietrzu unosił się zapach ciszy, spokoju i wszechogarniającej pani zimy. Moje dzieciństwo smakowało chlebem z masłem i cukrem, uważany teraz za niezwykle szkodliwy przysmak. Ale chleb był domowy, pieczony w starym piecu przez moją ciocię, a masło robiła babcia z mleka od krów. Do dzisiaj kiedy zamykam oczy, czuję zapach moich dziecięcych ubranek, które schły w czystym wiejskim powietrzu poruszane przez wiatr, z dala od spalin i zgiełku miasta. Widzę moje dwa blond kucyki, i siebie siedzącą w niebieskiej sukience pachnącej coccolino na ławce pod wielką lipą, trzymając w rękach słodkie jabłka, wielką kromkę chleba z masłem i malutkie stokrotki.

  9. avatarkatechetka says

    Moim ulubionym zapachem jest zapach korzenny, ponieważ kojarzy mi się nieodłącznie ze Świętami Bożego Narodzenia. Nawet, gdy szukam przypraw w pudełku i natrafiam na torebkę z przyprawą korzenną, to natychmiast ją otwieram i przykładam do nosa. W tym samym momencie przypominają mi się Święta spędzane w dzieciństwie, w małym domku na skraju wioski. Na stole zawsze znajdowało się 12 tradycyjnych potraw. Jednak nie to było najważniejsze. Najbardziej liczyła się atmosfera radości i wewnętrznego pokoju. Zanim siadaliśmy do wigilijnej wieczerzy, szliśmy na cmentarz by poprzez modlitwę połączyć się z najbliższymi, którzy nie mogli zasiąść z nami przy stole. Po wieczerzy obchodziliśmy okoliczne domki i posesje, podziwiając piękny świąteczny wystrój choinek i żywopłotów. Wszyscy też uczestniczyliśmy w Pasterce, która na wsi ma wyjątkowy klimat. Pozostałe dwa świąteczne dni również były pełne wrażeń i emocji, spędzaliśmy je bowiem w towarzystwie babci i dziadka oraz ciotek i wujków. Tak więc zapach korzenny powoduje, że z utęsknieniem czekam na każde kolejne Święta.

  10. avatar says

    Zapach lawendy pamiętam jako dziecko ze u nas w domu zawsze była mama musiała ją mieć zeby pachniało.w całym domu.W tym roku z synkiem własnie wsród lawendy zrobilismy sobie zdjęcie i powróciłam do wspomnien?Coccolino super płyn i piękne zapachy?

  11. avatarAnna bugdal says

    Zapach lawędy wspomnienie z dziecinstwa zawsze musiała być lawenda zeby pachniało w całym domu .W tym roku wsród lawendy zrobiłam z synkiem zdjęcie i odrazu powróciłam do dzieciństwa???Coccolino super płyn pięknie pachnie pranie i w domu?

  12. avatarMagdulla says

    Moje dzieciństwo, choć przypadło na czasy szarego Peerelu, było kolorowe i pachnące. Gdy je wspominam najpierw czuję roznoszący się w powietrzu zapach świeżo upieczonego chleba z chrupiącą skórką. Tak pachniała codzienna droga do przedszkola. Pamiętam zapachy bitej śmietany, lodów waniliowych i różowej waty cukrowej unoszące się nad rozgrzanym asfaltem letnie dni. Mój zachwyt, kiedy babcia wyciągała z szafy brązowe kakao, pachnące słodko-gorzko. W babcinym pokoju stała wielka trzydrzwiowa szafa, w której czuć było zetlały aromat lawendy i ciepłą, elektryzującą woń ubrań. Dzieciństwo spędzane u babci miało wyraźny zapach lukrowanych pączków smażonych na smalcu, chińskiej papeterii w różowe kwiaty, tulipanów stojących na stole w porcelanowym wazonie z Ćmielowa. W ciepłe dni przez okna wdzierała się woń kwiatów kasztana, rosnącego na podwórku. Cudowne bywały podwieczorki u babci przy stole nakrytym pachnącym krochmalem haftowanym obrusem, z herbatą zaprawioną nutką aromatycznych malin i plackiem drożdżowym z wiśniami.
    Pamiętam czas spędzany u dziadków na wsi, gdy rozkwitały ogrody uwodząc wonnymi różami, subtelnymi fiołkami, zielonymi nutami ledwie rozwiniętych liści. W powietrzu unosiła się rześkość poranka, trawy jeszcze mokrej od porannej rosy. Znad stawu unosił się intensywny zapach zielonkawej wody, na lince powiewało pranie pachnące tylko świeżością a wietrzyk przynosił ze sobą aromat smakowitego obiadu. Wieczorem lato pachniało gotowaną kukurydzą z masłem i budyniem waniliowym. A nocą spowijał nas dym z ogniska i zapach pieczonych ziemniaków.

  13. avatarJoanna N. says

    W moim życiu zapach odgrywa jedną z najważniejszych ról, nie może być przypadkowy, intensywny i wulgarny, bowiem cierpię na migreny. Uwielbiam piękne zapachy, mogą być zdecydowane, jednak muszą być miłe nie tylko dla mojego nosa i głowy, cóż zrobić taki urok. Jakie zapachy przywołują u mnie piękne wspomnienia, właśnie proszku i białego płynu Coccolino, który stosowałam do prania i płukania ubranek córki, od urodzenia, ponieważ był nie tylko piękny, ale i delikatny dla jej skóry, a zarazem i mojej. Wracam często do niego i dziś, urok taki mamy, że nie wszystko stosować możemy, cieszyłabym się bardzo, a to bardzo z wygranej ?

  14. avatar says

    Witam, Asiu będąc na studiach pisałam pracę licencjacka na temat roli zapachu w życiu człowieka. Tak naprawdę to temat rzeka i dla każdego z nas oznaczać może całkiem co innego. Współczesny człowiek jest tym czym pachnie… Dla mnie zapach to jakby cząstka mnie, nuta stworzona dla głowy, ciała i bazy. Nuta serca, to zapach maminych pierniczków; nuta głowy to aromatyczny i intensywny zapach kompotu z suszu, przy którym można poznać wszystkie babcine mądrości życia; a jak zapach bazy, przewijający się przez święta, najpiękniejszy, nieodłączby, ale i czasami niezauważany zapach świerku.

  15. avatarKasia C says

    Jeszcze kilka lat zapach decydował o tym czy coś lubię, czy mi się podoba. Z chwilą kiedy zaszłam w ciążę zapach decydował o moim być lub nie być w danym miejscu- dosłownie. I ak jest już 4 lata, zapach decyduje o tym gdzie jestem, a gdzie nie mogę zostać dłużej niż 5 minut. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, określone zapachy wywołują u mnie uczucie słabości, lub błogości.
    Mam natomiast takie zapachowe wspomnienie z dzieciństwa, to zapach mandarynek i goździków, w okresie około świątecznym 🙂 Ten zapach do dziś wywołuje u mnie szeroki uśmiech i wywołuje szereg wspomnień, których nikt nie jest w stanie mi niczym zastąpić:)

  16. avatarKarolina G. says

    Jestem kobietą, można by rzecz „niedzisiejszą”, bowiem nie jestem typem wojowniczki, tudzież wyzwolonej buntowniczki, a jedynie sentymentalnej romantyczki! Zapach odgrywa w moim życiu ważną rolę, co więcej jest to taki „nos” mojej duszy. Z zapachem kojarzę miejsca, ludzi, emocje, uczucia. Zapach sprawia, że skrycie rozwijam skrzydła i frunę na fali wspomnień. Otulona zapachem przywołuję w mojej głowie różne obrazy. Zapach mnie pobudza, czuję to doskonale gdy rano, nad moją kuchnią unosi się zapach kawy, a wieczorem czekolady! Uwielbiam zapach perfum mojego męża i zapach włosów mojej córki, kiedy tulę ją w ramionach. Latem rozkoszuję się zapachem rozgrzanego słońcem piasku, a zimą nęci mnie zapach choinki i piernika. Są też takie zapachy, które przywołują mi na myśl przykre skojarzenia jak np. swąd spalenizny, zapach szpitalnego korytarza, czy cmentarnej kaplicy. Jednakże kiedy pomyślę, że zapachów nagle miałoby zabraknąć, wiem że mój świat stałby się nie tylko bezwonny, ale także w pewnym sensie też bezbarwny.

  17. avatarkropka010 says

    Dla mnie najpiękniejszym zapachem, którego wspominam z rozrzewnieniem jest zapach …zapach świąt i wspomnien…
    Budzi mnie dźwięk kolędy, płynący cicho zza ściany
    uchylam oczy i czuje ….zapach świąt
    tak przezemnie uwielbiany
    Ten zapach jest magiczny, przywołujący wspomnienia
    Z bardzo daleka… z tamtych dni
    co przepłynęły jak rzeka
    Uwielbiam patrzeć jak krząta się mama…
    jak podśpiewuje pod nosem wesoło…
    czuje na sobie dotyk tych świąt
    i wszystkie zapachy unoszące się wkoło
    Żywa choinka to u nas tradycja
    od bardzo wielu lat
    delikatne gałązki, zielone igiełki…
    zapach żywicy, kory i lasu
    wprowadzają mnie w zaczarowany świat
    Zamykałam oczy by poczuć całą sobą
    owocowego kompotu aromat słodkawy
    zapach pomarańczy, miodu i cynamonu
    i sernika, i szarlotki, i śmietankowej rolady…
    Wszędzie wyczuć się daje cytrynową herbatę
    zapach tak delikatny jakby nieśmiały
    a babcia opowiadała historie z dzieciństwa…
    i one ….także pachniały
    Czasami w święta pospacerować lubię
    powdychać zapachy wspomnień…
    za rękę trzymać minione dni…
    by tych zapachów nigdy nie zapomnieć
    Gdy w matczynym domu pachnie chleb
    posmarowany miłością….
    a ojcowskie ramiona pachną….
    bezpieczeństwem i świąteczną radościa..

  18. avatarAgaWojtk says

    Rolę zapachu w moim życiu doceniłam szczególnie silnie kilka lat temu, gdy na skutek powikłań po chorobie straciłam węch na kilka miesięcy. To był trudny czas, a po jego odzyskaniu świętowałam chyba z tydzień 😉
    Niezwykle ważny jest dla mnie na pewno zapach pomarańczy. Choć to głównie w czasach PRL-u były One rarytasem pojawiającym się rzadko na sklepowych półkach, to przyznam szczerze, że przez wiele lat mojego dzieciństwa u nas w domu też bywały sporadycznie i dlatego chyba ich zapach, aż tak bardzo ‚zakorzenił się’ w mojej pamięci. Nigdy nie zapomnę, jak siadaliśmy przy stole, każdy z nas obierał sobie pomarańczę, a ze skórki wycinaliśmy nożykiem ozdoby. Zapach, który się wtedy unosił był obłędny. Szczerze mówiąc choć teraz mogę jeść ten owoc kiedy chcę, to robię, to niezwykle rzadko. Nadal najbardziej smakują mi na Boże Narodzenie. Kiedy są na stole, święta nabierają wyjątkowej magii!
    Nigdy też nie zapomnę tego widoku i zapachu, który unosił się każdego roku w ogrodzie mojej babci. Wystarczyło przyjechać do niej wczesnym latem, by zobaczyć ‘pole bzowe’. Tuż za domem ma kilka dorodnych krzewów tej rośliny, co sprawia, że można poczuć się tam wyjątkowo. Kiedy byłam młodą dziewczyną goniłyśmy się z kuzynkami i nacierałyśmy kwiatami bzu. Jego zapach jest tak intensywny, że przez naszą zabawę pachniałyśmy nim nie tylko my, ale nasze ciuchy, pościel i w sumie każdy zakamarek domu. W zasadzie nie czułam różnicy, czy stoję koło krzewu czy kuzynki. Wspominam to do dziś z sentymentem. Mocno utożsamiam się z tą rośliną i jej aromatem! zawsze czekam z utęsknieniem na ten czas, gdy bzy zaczynają kwitnąć, a ja przypominam sobie ten beztroski okres w ‚bzowym gaju’ 😉 .
    No i niewątpliwym faworytem wśród zapachów w moim już ‚dorosłym’ życiu jest intensywny zapach konwalii! Od 12 lat w każdy Walentynkowy poranek budzi mnie unoszący się z wazoniku zapach świeżych konwalii, które moje Kochanie stawia mi na szafeczce, kiedy ja jeszcze smacznie śpię! Ten niesamowity aromat „typowych majowych” kwiatów zdobywanych dla mnie w ten dzień nie wiem jak i nie wiem gdzie przez mojego Walentego;-) jest niepowtarzalny! Zarówno u mnie, jak i u mojego Miśka pobudza on fantazję, zmysły i sprawia, że w ten dzień nasza miłość jest jeszcze głębsza i piękniejsza! „Karmię się” tym aromatem przez całe Walentynki i jeszcze kilka dni po,kiedy kwiatuszki stoją przy łóżku,a gdy tylko spojrzę w stronę bukieciku, to robi mi się wyjątkowo ciepło na sercu.
    Szczerze mówiąc świat bez zapachów byłby jakiś taki ubogi i bez wyrazu. Dobrze jest móc ‚czuć’!

  19. avatar says

    Wiem ,że gdy w życiu coś Nas trapi możemy z całą rodziną razem z Coccolino poddać się Zapachoterapii .Mam to naprawdę olbrzymi sens gdy każdego dnia jest przy Nas Coccolino Intense .Dla mnie życie z moimi rodzicami to istny emocjonalny raj zwłaszcza gdy powietrzu unosi się Fresh Sky .Ten produkt jest w pełni eko więc potrafi sprawić radość wszystkim człekom . Niezwykły zapach po całym domu czuje dzięki mocy tysiąca mikrokapsułek .Tylko 15 ml na każde pranie więc zalecam na co dzień produktów Coccolino używanie .Kardamon ,melon ,malina bo z Coccolino zadowolona jest cała moja rodzina .Drzewo sandałowe czy paczula bo Coccolino ma w sobie niepowtarzalny zapach i wciąż Nas rozczula .Piwonia czy konwalia bo zapachoterapia z Coccolino jest naprawdę fajna .Mniej emisji C02 bo Miś Coccolino na czystości Naszej planety doskonale się zna .Oczywiście mniej ciężarówek i palet a ja Coccolino nie tylko wśród znajomych chwalę .Lżejsze opakowanie i mniejsze zużycie wody bo ja używając Coccolino doprowadzam mój organizm do wewnętrznej zgody .Nabieram zapachowej okłady i mniejsze są w mojej rodzince wyrzucane odpady .Bez zbędnego strachu z całą familią mamy w sobie potrójną eksplozję zapachu .Przy wyciąganiu z szafy lub szuflady a nawet podczas noszenia więc nie ma się co dziwić ,że Coccolino tylu ludzi docenia .Ubrania w noszeniu gładkie się stają i olbrzymi komfort nam dają .Fuchsia czy Sunbrust teraz na ciągłe używanie Coccolino przyszedł czas.Nuta korzenna czy sandałowa a mi się marzy by każdy nawet najmłodszy człowiek na produktach Coccolino się wychował .

  20. avatarEdyta.k says

    Do dziś kiedy w pracy co tydzień dostajemy owoce wracam myślami do Świąt Bożego Narodzenia ⛄❄? MANDARYNKI ?? te owoce co roku goszczą we wszystkich prezentach pod choinką ?zawsze po kolacji wszyscy siadamy przy kominku i zajadamy się nimi.
    Kolejny zapach, który kojarzy mi się przedewszystkim z kochaną mamą to aromat KAWY ☕ to dzięki niej poznałam przepyszny smak tego napoju. Przy kolejnych filiżankach możemy plotkować godzinami ? najlepsze przyjaciółki ❤
    Ostatni, ale w tym momencie najważniejszy dla mnie to zapach oliwki, pudru itp. -> ZAPACH DZDZIUSIA ? za 2 msc zostane mamą i już wiem, że to będzie najlepszy etap mojego życia ?

  21. avatar says

    Zapachy towarzysza nam od niemowlaka, pierwszy zapach, który zapamietujemy to zapach naszej mamy. Daje to poczucie bezpieczeństwa. gdy nas tuliła przestawalismy płakac. Mama zawsze miała najpiekniejszy zapach. Zapachy pozwalaja nam wracac do wąznych dla nas wspomnień, czasów za którymi tęsknimy. Bardzo charakterystycznym zapachem, który wryty jest w moja pamięc to zapach dziecinnych wieczorów u babci wpokoju, z która długo mieszkalismy. Babcia miała stare łóże takie jak to w dawnych czasach bywały z drewniana oprawą deskami i wypełnieniem ze słomy. gdy sie zrobiła sciółka w wypełnieniu zmieniało się na nowa słome. wtedy łózko robiło sie naprawde wysokie. słom anie kuła bo materiał był dośc gruby. zapach jednak pamietam do dzis. swieza czysta słoma i szelest pod stopami i przy każdej zmianie pozycji. tak pachniało tylko u Babci, która nie dawała długi czas zmienic sobie łózka na inne bardziej na czasie. zawsze po zniwach słoma była najlepsza, zółciutka od słońca, swieza, pachnąca. W pokoju był charakterystyczny zapach który lubiłam. I bardzo lubiłam spać wtedy zbabcia, która tuliła opowiadała historie z własnej młodośc. taki wspaniały sielankowy obraz, wiejskiego mieszkania z najbardziej czuła babcia pod słońcem. czułam sie troche jak księzniczka na ziarnku grochu bo pierwsza noc zanim słoma sie ulezała była troszke niewygodna, ale zarazem czułam sie bezpiecznie, wyjątkowo ze to Babcia wybrała mnie zczwórki mojego rodzenstwa. mysle ze do dzis gdy Babci askonczyła 90 lat jestemy dla siebie pokrewnymi duszami. dzieki Bogu pamięc ma dobra i czesto wracamy do tego co było. jest mi ciepło na sercu……

  22. avatarMagdalena says

    Zapach odgrywa w moim życiu bardzo ważną rolę. Dla mnie ma ogromne znaczenie, żeby czystość było widać ale także i czuć 🙂 Kiedy byłam małą dziewczynką bardzo dużo czasu spędzałam u mojej babci. Pamiętam bardzo dokładnie piękny zapach, śnieżnobiałych pościeli, które babcia z ogromnym wysiłkiem krochmaliła. To one dawały poczucie ciepła, bezpieczeństwa i beztroskiego dzieciństwa. Mimo iż była zima one zawsze cudownie pachniały wiosną i budziły cudowne emocje. W domu u babci też zawsze unosiły się cudowne zapachy pieczonego ciasta. Była ona cudowną gospodynią i we wszystko wkładała ogromne serce. Jej cudowna szarlotka robiła wrażenie na wszystkich, którzy mieli przyjemność ją spróbować. Z czasów dzieciństwa pamiętam jeszcze zapach lasu po deszczu. To właśnie tam chodziłam z babcią na cudowne spacery, żeby spalić kalorie po szarlotce 🙂 Ale ten zapach na długo we mnie pozostanie to były cudowne lata. Wspaniała mandarynka i pierniki to moje ulubione zapachy świąt. Dzięki nim czuję atmosferę i magia świąt. Działają na mnie bardzo kojąco. Od kiedy zostałam mamą nie mogę przestać zachwycać się zapachem mojego maluszka. Kiedyś wydawało mi się, że mnie to nie będzie dotyczyło. Moje koleżanki opowiadały mi jak to jest, ja jednak uważałam, że u mnie będzie inaczej. Teraz widzę jak bardzo się myliłam. Zapach płynu do kąpieli i oliwki to coś cudownego co mnie cieszy każdego dnia 🙂

  23. avatarwioola_12 says

    Jestem osobą wrażliwą na bodźce dlatego słysząc piosenkę bądź czując zapach od razu zatapiam się we wspomnieniach. Jednakże najważniejszym zapachem jaki przywołuje wspaniale wspomnienia jest zapach jaśminu, który przypomina mi zmarłą babcię. Hodowała je pod domem i zawsze stawiała tam ławeczkę, na której siadałyśmy i rozmawiałyśmy godzinami przy kompocie, a zapach jaśminu towarzyszył tym chwilom. 🙂

  24. avatarMarta says

    Jestem zapachoholiczką. Ale to nic nadzwyczajnego, każda kobieta tak ma. 🙂 Mamy bzika na punkcie zapachów i nawet czasem o wyborze danego kosmetyku nie decyduje jego cudny skład, a aromat. No takie jesteśmy – wrażliwe na zapachowe bodźce. Jest wiele kompozycji zapachowych, które uwielbiam. Lub poszczególnych nut zapachowych, za którymi poszłabym nawet na koniec świata (choćby moja ukochana wanilia lub róża). Ale jest jeden aromat, który z miejsca przywołuje mi czasy mojego cudownego dzieciństwa i wszystkich chwil spędzonych z babcią. To aromat maślanych ciasteczek ze skórką pomarańczową i migdałami. Jak ja kochałam te ciasteczka! Babcia piekła je przy okazji wszystkich ważniejszych wydarzeń (święta, urodziny, imieniny) , a ja „zżerałam” je już ciepłe, prosto z blachy. Ich zapach unosił się po całym domu i kusił tą niezwykłą mieszaniną masła, pomarańczy i prażonych migdałów. Muszę poszukać takich perfum. Albo nacierać się ciastkami.

  25. avatarAneta says

    Jestem osobą, która ma wadę wzroku i drobne problemy ze słuchem. Zawsze żartowałam, że skoro te moje zmysły nieco kuleją, musi się to odbić w węchu. Zawsze wyczuwam pierwsza zapachy, odbieram je też bardziej intensywnie, ale wadą jest to że jeśli wyczuje u obcej osoby na ulicy zapach perfum, które niesamowicie zapadną mi w pamięć trudno mi się potem od nich oderwać ale nie jestem w stanie też do nich w żaden sposób powrócić bo przecież nikogo na ulicy nie zapytam jakiego zapachu używa 😀 A zapach z dzieciństwa? zdecydowanie chleb pieczony przez babcie w starym drewnianym domku i piecu chlebowym….Miodzio!

  26. avatarKa So says

    Kocham zapach łąki latem, lasu jesienią, zmrozonego sniegu zimą… Zapach jest bardzo ważny. Przypomina nam dzieciństwo, wzmaga wspomnienia dobrych chwil. Bez zapachu nie wyobrażam sobie delektowania się jedzeniem, ulubionymi perfumami i życiem…

  27. avatarAnula Wawrzyniak says

    Jak u Prousta

    Kiedyś pan Proust napisał o pewnej magdalence,
    co wspomnienia zbudziła, kiedy mu wpadła w ręce…
    A ja? Jak Proust mam czasem chwile wzruszeń. Nosowych.
    Zapach muska wspomnienia, wyciąga je z mej głowy…

    A zapachy dzieciństwa? Tata pachniał „Brutalem”,
    bo jedynie ta woda była dostępna stale
    w sklepach. Czułam ten zapach, gdy podrzucał mnie w górę,
    licząc, że ramionkami wątłymi schwytam chmurę…

    Mama pachniała… mamą. Ciastem. Domem. Uśmiechem.
    Bezpieczeństwem. Lawendą oraz włoskim orzechem.
    Cierpkim ciepłem, co koi duszę dziecka zmęczoną
    zbyt dorosłym dlań światem, w którym konflikty płoną…

    Babcia – to zapach starych ubrań sprzed dekad kilku
    skrytych w szafie, do której z babcią mogłam ja tylko
    zaglądać i – wdychając ten aromat przeszłości –
    przymierzać dziwne suknie o przebrzmiałej piękności…

    I dziadek był, co pachniał, jak książki. Miał ich wiele,
    uczynił mnie też książek ogromnym przyjacielem,
    bo nauczył mnie czytać i wąchać ksiąg stronice
    jakby były jadalne te mądrości skarbnice…

    Siostra – ten mały berbeć – pachniała czysto, błogo,
    chociaż ledwo odrosła pół metra nad podłogą,
    pachniała niemowlakiem, tym bezbronnym berbeciem
    – jeśli kiedyś wąchaliście niemowlę, to wiecie…

    I dom. Mój dom rodzinny, pachnący cynamonem,
    którego zapach do dziś noszę w sobie i chłonę,
    z ciastem drożdżowym w każdą niedzielę, ze sprzątaniem,
    z aromatem czystości (podłogi pozmywane

    tak pachną w starych domach, nie żadna sztuczna chemia),
    pachnący wciąż tak swojsko, choć przecież wciąż coś zmieniam
    w nim. Dom, w którego sercu – w kuchni – wciąż coś się tworzy.
    Coś co pachnie wspomnieniem. Coś, co pamięć otworzy…

    Bez tych pięknych zapachów splecionych w piękną całość
    nie wyobrażam sobie Gwiazdki – bo wcale biało
    być nie musi, przeżyję bez prezentów, bez kolęd…
    Chcę tylko poczuć, że znów siedzę w rodzinnym kole.

    Chcę zamknąć oczy, wchłonąć nosem świat, co przeminął,
    chcę nacieszyć się znowu pełną, żywą rodziną,
    chcę uściskać ich, chcę ich do serca znów przycisnąć.
    I tulić ich, aż w oczach świąteczne łzy rozbłysną…

    Pozdrawiam serdecznie!
    Anula

  28. avatarArczi13 says

    Zmysł zapachu- każdy wie przecież co to oznacza,
    W życiu codziennym wartości wszystkim wyznacza,
    Po zapachu potrafimy ocenić, czy coś nam odpowiada,
    Czy może zmienić coś w życiu jednak nam wypada.

    Już jako mały chłopiec zapachów wiele poznawałem,
    Dzięki nim świat i dalsze jego losy sam odkrywałem,
    Perfumy rodziców, czy też nowy płyn do płukania,
    Każde z tych zapachów spełniało swoje zadania.

    Najbardziej w pamięci utkwił zapach domowego chleba,
    Którego do szczęścia jak nic innego mi dziś potrzeba,
    Przypieczona skórka, świeżość z masełkiem posmarowanym,
    Takim smakiem wspaniałego chleba byłbym oczarowanym.

    To Ona, kobieta od której to wszystko się zaczęło,
    To dzięki niej zapachów w mej głowie tyle się wzięło,
    To Ona nauczyła mnie co w życiu jest najważniejsze,
    To dzięki niej odkryłem co na świecie jest najpiękniejsze.

    Babcia, która z zaangażowaniem wspaniały chleb wypiekała,
    Aby wyszedł jak najlepiej, za każdym razem się starała,
    Wspaniały ! Jego aksamitność do obłędu doprowadzała,
    Całą wioskę na degustację babcia wtedy zapraszała.

    Na stole bochen chleba, tak aby wszyscy skosztowali,
    Dookoła cudowny jego zapach, który wszyscy wyczuwali,
    To ten zapach, utkwił mi w pamięci i nie chce się wydostać,
    Żaden zapach do tej pory nie umiał temuż chlebusiowi sprostać.

    A więc ulubiony zapach ? To zapach świeżo upieczonego chleba,
    Na którego nachodzi mnie do tej chwili nagła potrzeba,
    Lecz co zrobić kiedy babcia sił w sobie już nie posiada,
    Powolutku, powolutku w sen zimowy już zapada.

    To babcia, ten zapach i to wspaniałe wspomnienie,
    Sprawia, że w myślach ziszcza się to marzenie,
    Gdy po raz kolejny chlebusia tego właśnie kosztuje,
    Gdy po raz kolejny cudowną jego świeżość na nowo czuję

  29. avatarSylwiaFoj says

    Czy ktoś pamięta jeszcze czasy magla? Ja doskonale tak. To z zapachem unoszącym się w tym miejscu mam najmilsze wspomnienia. Rodzice mojej najlepszej koleżanki mieli w piwnicy bloku punkt usługowy zwany maglem. Na środku pomieszczenia stała ogromna maglownica. Wokół niej były stoły z praniem przygotowanym do prasowania albo te już wymaglowane. Nigdy nie zapomnę tego cudownego zapachu prania, który czuć było w całej piwnicy. Oczywiście razem z Madzią przesiadywałyśmy u jej mamy, ile się da. Zafascynowane pracą olbrzymiego żelazka siedziałyśmy w rogu na taborecikach i godzinami gapiłyśmy się w maglownicę. Nie mogłam się nadziwić, że takie wymięte ręczniki czy pościel wychodzą takie gładkie i wyprasowane! Czasem nawet mogłyśmy coś pomóc i to było takie fajne…, bo miałam poczucie, że dotykając wymaglowane rzeczy ich zapach przenikał mnie dosłownie całą Byłam strasznie dumna, że jako jedyna koleżanka Madzi mogłam tam wchodzić, czego wszyscy na osiedlu mi zazdrościli.

  30. avatarJoanna says

    ZAPACH SOSNOWEGO LASU

    Zapach sosnowego lasu
    Śni mi się od czasu do czasu.

    Zapach lasu za domem mojej babuni,
    Która żyje we wspommnieniach swojej Asiuni.

    Asiunia – tak do mnie mówiła –
    W czasach, gdy sen swój śniła.

    Sen o domu pod lasem,
    Sen o byciu razem.

    Sen, który stał się rzeczywistością,
    Rzeczywistością przepełnioną miłością.

    Stał się jej życiem i moim wspomnieniem,
    Życiem, które jest dziś moim marzeniem.

    Marzę o tym, by mieć kiedyś wnuki
    I móc je uczyć życia sztuki.

    Sztuki dawania,
    Sztuki kochania.

    Zapach sosnowego lasu
    Śni mi się od czasu do czasu.

  31. avatarKrystyna says

    Najpiękniejszy zapach z moich wspomnień to zapach lipy. I malin. I miodu. I lata. Zapach lipy, zbieranej i suszonej przez mojego dziadziusia (notabene z moją pomocą), z której babcia w zimowe wieczory robiła mi herbatę z sokiem malinowym i miodem – zimową herbatę o zapachu lata. Nawet teraz czuję ten cudowny zapach zimowej herbaty, w której było echo lata: zapach lipy, smak malin, słodycz miodu…

  32. avatarKatarzyna Balbierz says

    Przyznaję szczerze, że zapach nigdy nie odgrywał w moim życiu istotnej roli. Przez wiele chorób przeżytych jako dziecko ten zmysł jakim jest węch był u mnie zawsze bardzo słaby. Chociaż były dwa momenty, w których moje hormony tak zaszalały, że do dzisiaj pamiętam te sytuacje bardzo dokładnie. Pierwszym z nich był zapach mojego synka, gdy pierwszy raz mogłam go wyciągnąć z inkubatora i przytulić do siebie. Drugi miał miejsce dość niedawno, gdy wróciłam do domu po laserowej korekcji wzroku. Przez kilka dni widział wszystko za mgłą. Węch wytężył mi się wówczas ogromnie. Chuba organizm próbował nadrobić problemy ze wzrokiem poprzez wytężenie innego zmysłu. Pamiętam, że jak po zabiegu przytuliłam synka to poczułam znów ten zapach i wspomnienia wróciły.

  33. avatarMagda says

    Jako mała dziewczynka nudziłam się strasznie na mszach.Wydawały mi się one stanowczo za długie.Ale było coś, co umilało mi czekanie na koniec i co wynagradzało trud dziecięcego znudzenia.Zapach kadzidła.Wprowadzało mnie ono w przyjemny,tajemniczy,metafizyczny wręcz nastrój.Zapach chłonęłam całą sobą.Nie wiem, jaki jest ich skład, ale tego zapachu i aromatu szukam od wielu lat w różnych perfumach i niestety nie potrafię znaleźć.Dla mnie to najcudowniejszy sapach tajemnicy, sakrum i dzieciństwa.

  34. avatarAnia says

    Zapach to pamięć.Zapach to wspomnienia.Te najpiękniejsze, ale i te trudne, do których nie zawsze chcemy wracać, ale zdarza się, że jakiś zapach przywołuje je.To ja o tym najpiękniejszym zapachu.Jest to zapach wiosny.Nic nie pachnie tak, jak marcowe powietrze, kiedy już czujemy oddech wiosny, słońce coraz mocniej grzeje i dni są coraz dłuższe.Inaczej wtedy pachnie pachnie ziemia i powietrze.Ten zapach przywołuje we mnie najpiękniejsze wspomnienia.Pierwsza miłość i pierwsze randki, mimo, że się skończyła, ogromny sentyment pozostał.Remont pierwszego mieszkania, pierwsza praca także wiosną.Dla mnie nie ma piękniejszego zapachu.Nic nie dorówna tej świeżości, nowości po zimie i jakiejś nadziei zawieszonej w powietrzu.

  35. avatarkarolina27 says

    Zapach może działać niczym zaklęcie, podnosząc nastrój i rozpalając ogień najpiękniejszych uczuć oraz emocji. Moje najpiękniejsze wspomnienia związane z nim związane to rodzinny stół- symbol więzi i trwałości-, który niestety stracił w dzisiejszych czasach na znaczeniu. Coraz rzadziej się spotykamy i mniej ze sobą rozmawiamy. W dzieciństwie żyłam w przeświadczeniu, że niedziela jest dniem wspólnego jedzenia rodzinnych obiadów. Prawie zawsze jeździliśmy na nie do dziadków na wieś. Ubieraliśmy się odświętnie. Wszyscy przyjeżdżali odpowiednio wcześniej. Szło się na spacer, potem był obiad, który przeciągał się cały dzień. Z tamtym okresem kojarzą mi się przede wszystkim zapachy kulinarne, w szczególności rosół mojej babci przygotowany z takiej prawdziwej wiejskiej kury. Już od progu było czuć jego zapach. Babcia zawsze na powitanie całowała każdego ze swoich wnucząt i wtedy zawsze czułam zapach jej ulubionych perfum „Być może”. Zawsze, gdy gdzieś poczuję podobny aromat, robi mi się tak ciepło w okolicach serca, bo przypominają mi o bliskiej i kochanej osobie. Natomiast smak i zapach rosołu zawsze będzie mi się kojarzył z radością wynikającą ze wspólnego posiłku. Dom dziadków był bezpieczny miejscem, w którym nie tylko zaspokajało się głód, ale też potrzebę bliskości, snuło się rodzinne plany i opowiadało wspaniałe historie z przeszłości przy wyśmienitym obiedzie i aromatycznej herbacie. Pamiętam również zapach wsi, na której spędziłam dużą część swojego dzieciństwa, takie jak: świeże powietrze, siano czy las. Te chwile należą do moich najpiękniejszych i najbardziej żywych wspomnień z czasów, kiedy byłam jeszcze dzieckiem.

  36. avatarSylwusia26 says

    Zapach zbliżających się świat, też to znacie,
    Po czym te szczególne dni tu rozpoznacie,
    Ja swoje zapamiętane zapachy w głowie mam,
    Dlatego płynącą z serca odpowiedź tu dam…

    Pamiętam takie Święta, gdy pełne przygotowanie,
    Od samego rana energiczne było w kuchni gotowanie,
    Zapach unosił się na cały dom, lecz nie wiedziałam,
    Jaką postać za tym zapachem w głowie swej skrywałam.

    Podążałam za zapachem, aż do pokoju tego trafiłam,
    To ten wspaniały zapach- lecz wyglądem się zdziwiłam,
    Świeża, pachnąca choinka ! Prosto z lasu tu przyjechała,
    Mała siostra igły z gałązek czym prędzej już obczepiała.

    Zawsze gdy wchodzę do lasu, lub gdy obok drzew przechodzę,
    Swoim zmysłem zapachu, za pamiętnym ze świąt wodzę,
    Nawet teraz, kiedy odpowiedź piszę, w głowie go już mam,
    Dzięki niemu w życiu radę sobie już na zawsze w święta dam.

    Zmysł zapachu to świetna jest oczywiście sprawa,
    Dzięki niemu możliwa jest jednocześnie zabawa,
    Czasem w domu zawody sobie takie urządzamy,
    Rozpoznanie zapachów w ciemno sprawdzamy…

    Lecz to ten zapach, zapach świeżej świątecznej choinki,
    Przywołuje mi z pamięci, chwile radości małej dziewczynki,
    Która radość odczuwa, gdy święta się co roku zbliżają,
    Kiedy uśmiech na twarzy się maluje, gdy choinkę ubierają.

  37. avatar says

    Zapach jest bardzo ważny. Ja do dziś pamietam zapach mojego juz meza jak sie spotkalismy na dyskotece do dzis Armanii code jest moim ukochanym zapachem!
    Zreszta jak ubrania pachna fantastycznym plynem do plukania i cala pralnia jest przepelniona ich zapachem to od razu wspomina mi sie lato i wakacje i pranie wystawiane w ogrodzie i zapach cocolino i dziecinstwa na wsi!
    Do tego milo pachniec ladnie, niz czuc nieprzyjemny zapach chocby w autobusie czy sklepie bo niestety ludzie roznie pachna.
    Mieszkam na wsi wiec tu tez mam rozne zapachy, id zapachu dymu z kominow po zwierzeta hodowlane jak i zapach zyta lub grzybow w lesie, jest tyle rodzajow zapachow z ktorymi mozemy sie utozsamiac albo ktorych nie lubimy i nie tolerujemy i wzbudzaja wstret albo milosc. Rowniez zapach feromonow dziala na nas podswiadomie , pobudzaja nas, i zachecaja do bycia wspolnie razem w milosci i szczesciu!

  38. avatarKinga says

    Zapach jest bardzo ważny.Nie wyobrażam sobie gdybym miała stracić zmysł węchu i nie czuć tych wszystkich zapachów,które kojarzą się z uczuciami,wspomnieniami.Rano uwielbiam zapach świeżo zaparzonej kawy i świeżych ciepłych buleczek wtedy ogarnia mnie uczucie bezkresnego szczęścia gdyż wiem ze to mój ukochany krząta się po kuchni i zaraz przyniesie mi śniadanie do łóżka.To jest mój zapach szczescia.Kolejny zapach to zapach mojej kilkumiesiecznej córeczki.Małe dzieciaczki tak pięknie pachną.Gdy tule ja w ramionach i wdycham zapach jej malutkiego ciałka przepełnia mnie uczucie bezgranicznej miłości.To jest mój zapach miłości.Trzeci z takich zapachów to zapach…książek,kojarzy mi się z relaksem i chwilą dla siebie.Z dzieciństwa kojarze wakacje na wsi i kochanej babci i zapach świeżo skoszonego zboża,oraz chleba własnego wypieku,a najbardziej zapadł mi w pamięć zapach własnoręcznie robionego masełka.Juz nigdy tak bardzo nie smakowal mi chleb z masłem tak jak w dzieciństwie.

  39. avatarKasiaKo says

    Wiesz czym pachną dla mnie naleśniki? Nie tylko cukrem pudrem, truskawkowym nadzieniem czy czekoladą, chociaż trudno tym zapachom odmówić wodzącego nos na pokuszenie piękna. Dla mnie to jednak zapach miłości, bliskości, wyrozumiałości i wielkiego ciepła. Czyli mojej mamy. Już w dzieciństwie właśnie naleśniki były moim antidotum na wszelkie smutki tego świata. Stłuczone kolano, załamane serce, porażka – każde z tych wydarzeń osładzały naleśniki. Ich zapach smażenia, unoszący się w całej kuchni i przesiąknięty nimi fartuch mamy, która je dla mnie zawsze przyrządzała-to dla mnie aromat mojego dzieciństwa! Ich unoszący się w kuchni i całym domu zapach działał na mnie kojąco, bo wiedziałam, że mama przyrządza je dla mnie, chcąc zatrzymać płynące właśnie po twarzy łzy. One są dla mnie zapachem miłości, bo wiem, że ona wkładała w ich przygotowanie całe swoje serce, cierpliwość i ciepło. Serwowała je z czułym spojrzeniem, a potem siadała i o nic nie pytała. Bo ona widziała. I wie do dziś. Zawsze, gdy mam gorszy dzień, wszystko jest na opak, usuwa mi się grunt spod nóg, Ona to czuje. I w słuchawce podczas rozmowy telefonicznej mówi: „przejedź, zrobię Ci naleśniki”. A kiedy od progu wita mnie ich zapach, znów czuję się jak mała dziewczynka: bezpiecznie i spokojnie, całkiem jakby w tym zapachu zawierały się zaklęcia o samych szczęśliwych zakończeniach!

  40. avatarPatrycja Sob says

    Dzieciństwo najcudowniejszy okres moich wspomnień. Zero zmartwień za to dużo uśmiechu. Zapach który kojarzy mi się z moim dzieciństwem to zapach domowego pieczonego ciasta, pamiętam że zawsze w sobotę przed niedzielą razem z mamą piekłyśmy ròżne ciasta i ciężko było czekać aż ciasto wystygnie żeby móc je skosztować. Dziś za każdym razem gdy piekę ciasta z moją trzyletnia córeczką wracam do mojego dzieciństwa do tych cudownych wspomnień, które zostaną już na zawsze w mojej pamięci.

  41. avatar says

    Dla mnie każdy rok, miesiąc, a nawet dzień pachnie inaczej. Są jednak zapachy, które powtarzają się co roku i zajmują specjalne miejsce w moim sercu! Wiosna pachnie kurzem, suchym piaskiem, który został rozbudzony do życia, gdy najeżdżałam na niego rowerem. Gdy tylko zaczynało robić się cieplej, a słońce nieśmiało przebijało się przez chmury, całą rodziną ruszaliśmy na rowerowe przejażdżki. Najbardziej uwielbiałam jeździć w miejsce, w którym Drawa wpływa do Noteci. Cudowny widok! Lato to dla mnie zapach benzyny w wyładowanym po brzegi aucie. Ten zapach kojarzy mi się z wyjazdami na wakacje i z tym, że na cały tydzień lub dwa mieliśmy rodziców tylko dla siebie… Jesień pachnie mokrą ziemią, cukinią i jabłkami. Te zapachy przypominają mi o jesiennych pracach w ogrodzie, babraniu w błotku, wszechobecnym brudzie i trudzie 😉 Jabłka i cukinie to zapach jesiennych wieczorów, pysznej nagrody za cały dzień pracy. Zima aż dusi, pachnie węglem i „dorosłością”. Kojarzy mi się z chwilami, w których zostawałam sama i musiałam pilnować pieca. Byłam wtedy taka dorosła, sama, ale i nieszczęśliwa… Każdy z tych zapachów ma dla mnie ogromne znaczenie i przywołuje wspomnienia bez których z pewnością nie byłabym taka jaka jestem!

  42. avatarAdrian says

    Nigdy nie zapomnę zapachu nafty, którą pachniały kolejowe podkłady nagrzane przez słońce. Mieszkam w małej, kolejowej miejscowości, więc gdzie się nie obejrzę tam tory. Gdy byłem mały to każdy spacer i każda wycieczka kończyły się obserwowaniem pociągów, wdychaniem tego zapachu- zapachu mojej przyszłości. Jak dziś pamiętam ten dzień, w którym stwierdziłem, że to dla kolei zostałem stworzony. Miałem wtedy 5 lat i postanowiłem, że pójdę w ślady dziadków, wujków i taty i zostanę kolejarzem. Tak, pracuje na kolei i wciąż kocham ten zapach. Coraz mniej wyczuwalny i zapomniany, ale jednak…

  43. avatarIzabela B. says

    Każda pora roku niesie ze sobą piękny zapach, który jest ważną częścią mojego życia;) I tak właśnie lato zapach koszonej trawy na łące u dziadków. Od razu wracają wspomnienia i godziny spędzone na dworze z innymi dzieciakami biegając po polach i łąkach. Rzucanie się tą trawą i chowanie w niej. A pomiędzy tym wszystkim zapach jabłek z drzew niesiony cichym wiaterkiem. Gdzieś tam pomiędzy zabawami zrywałam te jabłka i jadłam. Jesienią to zapach pieczonej szarlotki przez moją babcię. Cała rodzina się nią zajadała. Przy niej słuchaliśmy najlepszych opowieści o życiu babci i dziadka. Zimą najlepiej wspominam zapach herbaty parzonej przez moją mamę. Zapach gożdzików i cynamonu ogarniał cały dom. A ta herbata była boska. To była poezja dla moich zmysłów. Działał bardzo relaksująco i kojąco na moje zmęczenie. Wiosną kojarzy mi się z zapachem dopiero co zakwitniętych kwiatków na drzewach wiśni. Przez całą aleję tych drzew musialam przejśc drogę do domu. Wiosne,,wiosna,,,wiosna,,,Te zapachy mam nadal w mojej pamięci i zawsze przywracają uśmiech na mojej twarzy. A nieraz też łezka zakeci mi się w oku.
    Myślę, że za parę lat będę tak miło wspominać piękne zapachy Coccolino. Już teraz uwielbiam wchodzić do łazienki czasem bez powodu, żeby tylko poczuć znowu ten zapach. Intensywny, delikatny albo słoneczny;) Piękne są te zapachy. Ciuszki mojego dziecka pachną świetnie. Uwielbiam go ubierać i przebierać nawet tysiąc razy;)

  44. avatarTomala says

    ZAPCH wodzi na pokuszenie,
    wzbudza emocje, podnosi samoocenę i spełnia marzenie,
    zapachy od dziecka ważną rolę u mnie odgrywają
    bo jakieś „wspomnienie” w sobe zawierają!
    Wiele zapachów kojarzy mi się przyjemnie, super sprawa
    dlatego codzienna z zapachami jest miła zabawa
    Zapach to sens życia, to szansa na lepsze samopoczucie,
    to on sprawia, że kwitnie i buzuje w nas piękne uczucie
    Zapach ma w sobie „cudowne” działanie
    dobre wrażenie, czasem nawet zakochanie
    powoduje radość, szczęście i uniesienie
    aromatyczne zapachy to codzienności marzenie!
    Zapach pozwala na pokonanie rutyny i nudy
    pozwala także zatuszować umysłu „brudy”,
    nie pozwala się smucić, werwą ciało dostraja
    i do działania, aktywności i uśmiechu nastraja !
    I tak z cudownym zapachem wiąże się wspomnienie,
    i gdy sobie przypomnę, powraca owo boskie pragnienie
    otóż na niewielkiej posiadówie wuczułem coś wspaniałego
    zapach boski, kuszący w którym było coś niezwykłego!
    Szukałem go niczym „pies tropiący” i w końcu wytropiłem
    to pchaniała „ONA” boska kobieta, z równowagi ją wytrąciłem!
    Zdesperowany zacząłem podrywać ją na marne teksty i komplementy
    a ona ? nie wzruszało jej to, musiałem się postarać, może prezenty?
    Długo kazała mi na siebie czekać, wiele tygodni się starałem
    lecz w końcu się udało, była moja, ja od pierwszej chwili ją pokochałem!
    Musiałem się nieźle namęczyć, ale ten zapach – to było przeznaczenie
    on mimo iż jej nie widziałem, już robił na mnie wrażenie.
    A gdy ją zobaczyłem? Oczy zrobiły się jak pieciozłotówki, już byłem po uszy zakochany,
    nie mogłem tego odpuścić, byłem jak Terminator zdecydowany.
    I tak od tamtej pory minęło kilka lat, dziś to moja żona
    która tym samym zapachem co dnia jest otoczona !
    Niedługo na świat przyjdzie nasza mała kruszynka, owoc miłości
    więc dzięki „Coccolino” chcę dla niej nieco przyjemności.
    Bo gdy się narodzi, będzie zagubiona pośród tego wielkiego świata
    więc chciałbym by cudowny zapach „Coccolino” świat jej otacza.

  45. avatarKoza1394 says

    Zapachy poprawiają samopoczucie,
    zapachy dodają odwagi, to miłe uczucie,
    zapachy budzą pożądanie i wspomnienia,
    zapachy dają dużo do myślenia,
    zapachy unoszą się wonią niesmowicie,
    kiiedy budzą z radością tuż o świcie!
    Zapach kawy, świeżych bułeczek czy czystego prania? Ahh cudne !

    Zapach polnych kwiatów kojarzy mi się z miłym wspomnieniem. Wtedy to dałem kobiecie bukiet zerwanych świeżo kwiatów, a w nim zakamuflowałem pierścionek. Zgodziła się. A ja? do tej pory na wspomnienie mam motyle w bruchu

    Zapach SUBTELNY w moim życiu odgrywa ważną rolę,
    przyjemne zapachy od „smrodków” zdecydowanie wolę,

    zapachy sprawiają mi przyjemność, rozweselają
    bo to „coś” działającego na wyobraźnię mają,

    to właśnie zapachy dają mi siłę do działania
    to właśnie one są powodem częstszego uśmiechania.

    Uwielbiam zapachy kwiatowe, słodkie i owocowe
    i to takie zapachy gwarantują, że moje życie jest odlotowe!

    Ładne zapachy są w stanie przeginić zmartwienia,
    są w stanie wyciągnąć mnie z jesiennej chandry i spełnić marzenia.

    Jeden zapach szczególnie ma dla mnie WIELKIE znaczenie
    którego samo wspomnienie, gasi i koi każde zmartwienie,

    to zapach świeżo skoszonej trawy, którą kosił ukochany dziadek
    i do tej pory zapach ten mnie rozczula, to nie przypadek !

    To właśnie z tym zapachem wiążą się dla mnie miłe wspomnienia,
    gdy dziadek na skoszonej trawie, uczył mnie jeździć na rowerze i spełniać marzenia.

    Zapach świeżo skoszonej trawy powoduje, że wspomnienia wracają
    a do oczu łzy wzruszenia napływają !

    Zapach ten przypomina mi gonitwy z pieskiem, turlanie się po ziemi
    pikniki z babcią i jej pysznym jedzeniem – ohh cudownie, i to się nie zmieni.

    Zapach ten przywołuję niepohamowaną radość i dzieciństwo pełne werwy
    i takim zapachem mogę delektować się bez przerwy !

    ZAPACH ma dla mnie kluczową rolę w codziennym życiu . Świeżo przewietrzone mieszkanie, ładnie pachnące ubrania czy ulubione perfumy są w stanie poprawić mi humor, dodać energii i witalności a przede wszystkim chęci do działania. To właśnie słodkie i kwiatowe zapachy powodują, że mam ochotę tańczyć na stole, skakać po kamieniach a do pracy iść z ochotą. To właśnie takie zapachy przywołują beztroskę i szaleństwo, zwracając uwagę, że warto ŻYĆ CHWILĄ i bezstresowo podejść do życia ! A Coccolino ? Takie zapachy to istna bomba szczęścia i radości, a każde z moich dzieci ? Pokochałoby te zapachy i na przyszłość miało miłe wspomnienia !

  46. avatarMirkaWu says

    Byłam mała, miałam może 5 lat, bo pisać umiałam.
    Żyliśmy na wsi i biedna była nasza chatka mała
    Ale list do Mikołaja – lub po mojemu: Gwiazdora –
    napisałam, oczywiście, kiedy przyszła na to pora.

    Ach, ileż mi się marzyło zabawek i nowe buty,
    konik piękny na biegunach (sztuczny, nie taki podkuty),
    lalka księżniczka w bogatej sukience – widziałam w sklepie –
    i dużo, dużo słodyczy. Oj, tak byłoby najlepiej!

    W Wigilię tej pierwszej gwiazdki wypatrywałam od rana,
    w swoją najlepszą sukienkę, choć bardzo skromną, ubrana.
    Z noskiem przy oknie czekałam, aż się zaświeci na niebie,
    bo to znaczy, że pan Gwiazdor już w przepastnym worku grzebie! 😉

    I przyszedł Gwiazdor z prezentem. Wielki, straszny. Worek w łaty.
    I tylko miał dziwną brodę. Z waty. No i buty taty!
    Mimo wszystko po prezencik się zgłosiłam ciut nieśmiało…
    Potem czmychnęłam do kąta. A w tym kącie co się działo!

    Wnet łzy w oczach miałam smutne, bo zamiast stu podarunków
    dostałam jedną laleczkę-szmaciankę. Powód frasunku.
    Ręcznie, nieco krzywo szyta, z prostych, zgrzebnych materiałów.
    Ale się nie rozpłakałam i łzy obeschły pomału.

    A dlaczego? Bo w pudełku znalazłam liścik od mamy,
    która mi tę lalę szyła! I w mig misiek ukochany
    spadł na drugie miejsce, bowiem lala Zuzia zwyciężyła
    w mym sercu – nieważne, że to ze szmatek laleczka była!

    Wniosek? W moim biednym domu też był sposób na prezenty,
    by nie przyszedł z pustym workiem mój tata – Mikołaj święty! 😉
    A Zuzię – lalę od mamy mam do dzisiaj w swoich zbiorach,
    odkurzam ją czasem – droższa jest od złotego wisiora! 🙂

    Ot, opowieść wigilijna o mamie, która odkryła,
    że w hand-made’owych prezentach drzemie przeogromna siła
    i że lalka to jest lalka, nieważne, ile kosztuje.
    Na tę naukę niejedno dziecko dzisiaj zasługuje! 🙂

  47. avatarIwona says

    Otaczanie się zapachami to dla mnie codzienny rytuał przyjemności. Zapachy są balsamem dla mojej duszy, pobudzają moją wyobraźnię i sprawiają, że czuję się wyjątkowo kobieco. Zapach wydobywa moje wewnętrzne piękno i najskrytsze emocje, jest niezbędnym dodatkiem do codziennej mojej stylizacji. Działa na mnie, jak miłosny eliksir i zawsze wprawia mnie w doskonały nastrój. Zapach wyróżnia mnie z tłumu i identyfikuje się ze mną. Zapach wywołuje u mnie niesamowite emocje, doznania. Najpiękniejszym wspomnieniem, jaki przywołuje mi zapach, to zapach zupy mlecznej gotowanej przez babcię. Pamiętam, że jako małe dziecko, babcia gotowała zupę mleczną i zapach mleka budził mnie o poranku i zachęcał do wstania z łożka. To były cudowne chwile, na zawsze je zapamiętam i serdeczność babci. Dziś zapach gotowanego mleka kojarzy mi się z babcią, choć jej już nie ma, to i tak jest ona w moim sercu na zawsze…

  48. avatarMartyna O. says

    Moje najpiękniejsze wspomnienie z zapachem to rosa o poranku w ogrodzie mojej babci w te beztroskie lata, kiedy każdy dzień nadawał życiu sens. Pamiętam również zapach mojej babci, która brała mnie na ramiona i gładziła po główce. Pachniała wtedy magnolią, był to zapach delikatny, ale także kobiecy i lekko kokietujący. Gdy dorosłam każda wiosną wracam do tego miejsca i delektuje się świeżością powietrza, subtelnym zapachem kwitnących kwiatów i tym czymś co mnie wtedy otacza, jakby dotyk budzącej się z zimowego snu wiosny. Dlatego chętnie też otaczam się zapachem magnolii, flakon perfum z esencja tego zapachu zawsze mam ze sobą.
    Teraz jestem dorosła, nie mieszkam już na wsi, nie mam ogrodu, jestem zabiegana i wiecznie zapracowana. Zawsze jednak, wybierając się po zakup odpowiedniego dla siebie zapachu przenoszę się w świat wyobraźni, dzieciństwa i wspomnień. Zawsze bowiem, gdy zamykam oczy to przypomina mi się dzieciństwo i wiosna. Czasy, gdy rodzice zabierali mnie i moje rodzeństwo nad łąkę, rozkładaliśmy koc i leżeliśmy patrząc na kwiaty. Pamiętam że ogród mojej babci był cały w tych pięknych kwiatach gdzie wszystkie razem tworzyły wspaniałe, kolorowe krajobrazy. Gdy patrzę na kwiaty przypominają mi się tamte czasy, pełne radości i beztroski. Po prostu piękne i niezapomniane chwile, które odeszły bezpowrotnie, bardzo szybko, pozostawiając po sobie jedynie wspomnienia. Zapach wiosny to dla mnie powrót do dzieciństwa, do czasów gdy beztrosko biegałam po łące pokrytej pięknymi kwiatami. Gdy myślę o tej cudownie pięknej porze roku myślę o szczęściu, o radosnych chwilach ale też o wolności i tęsknocie. Wanilia ale również słodka mandarynka, brzoskwinia, cynamon, świeże jabłko i karmel także kojarzą mi się z wiosną i z domem na wsi mojej babci gdzie spędzałam każde wakacje. Babcia była świetną kucharką, często na podwieczorek piekła nam pyszną szarlotkę którą zajadałyśmy się ze smakiem. Zapach pysznego ciasta unosił się po całym domu. Niedaleko domu rosło drzewo brzoskwiniowe, dzięki temu mogłam cieszyć się kuszącym zapachem świeżych, słodkich brzoskwiń.A nuta wanilii kojarzy mi się z pysznymi słodkimi deserami które do dziś uwielbiam i którymi delektowałam się często podczas wiosennych wieczorów. Gdy, dziś poczuję zapach moich ulubionych kwiatów lub zapach słodkiej wanilii przypomina mi się wiosna i moja ukochana babcia, jej ciepło i troska którą mi ofiarowała.
    Zapach – przechowuje się go całe życie, jak rodzinne fotografie w albumach. Przypomina o rodzinnym domu, przyjaciołach, szkolnych latach, beztroskim dzieciństwie. Wraz z nim wracają wszystkie wspomnienia ciepłych chwil. Dom pachnący rosołem, świeżą, wykrochmaloną pościelą na sznurze schnącą, stołem na którym nawet chleb pachniał wyjątkowo do tego ściany przesiąknięte domową miłością. Kompot co gasił pragnienie i przez okno wpadające słoneczne promienie. Pamiętam zapachy dzieciństwa kojarzące się w szczególności z babcią – najwspanialszym drożdżowym ciastem czy pierogami. Wonie jabłek i gruszek na zawsze pozostaną zapachami dzieciństwa spędzonego na wsi, w maleńkim domku mojej babci, otoczonym lasami i ogromnym, ciągnącym się pod horyzont sadem.
    Latem, uwielbiam przebywać w ogrodzie gdzie dookoła otacza mnie zapach kwiatowy, lekko rześki i kuszący. Jesienią lubię zapach dyni i opadniętych liści. Zimą uwielbiam zapach mandarynek i pomarańczy które zwiastują święta oraz czas dla rodziny. Wiosną kuszą rześkie zapachy, jak zapach świeżo skoszonej trawy, zapach wietrzyka, zapach deszczu niosącego nowe tchnienie życia.
    Zapach towarzyszy nam każdego dnia, zawsze i wszędzie. Zapachy natury, zapachy potraw, zapachy perfum, zapachy kwiatów, zapachy życia, zapach słodki, gorzki, kwaśny – każdy zapach jest bardzo ważny i dla nas szczególny. Zapach powinien kojarzyć się nam z bezpieczeństwem, miłością, dobrocią, miłymi osobami, pięknymi wydarzeniami i z nami, by to na zawsze w nas pozostały w pamięci jako nasze najpiękniejsze, niezapomniane wspomnienia.
    Zapach ma dla mnie magiczną moc, bo teleportuje mnie do pięknych wspomnień i jeszcze piękniejszych, związanych z nimi chwil. Uwielbiam zapach maciejki, która wydobywa się z przydomowego ogródka moich rodziców. To dla mnie niezaprzeczalnie zapach lata i wszystkich związanych z nim beztroskich chwil. To ona – maciejka jest dla mnie synonimem bezpieczeństwa, ciepła i wszechogarniającej radości, jaka mieści się w zapachu tych liliowych, malutkich i subtelnych kwiatuszków. Już jako mała dziewczynka, a potem nastolatka, uwielbiałam te wieczory, gdy otulona kocem, z kubkiem gorącej czekolady w dłoni wpatrywałam się w gwieździste niebo, licząc gwiazdy i wypowiadając skryte marzenia. Unoszący się zewsząd zapach maciejki tak przyjemnie wdzierał się do nosa wprawiając mnie w dobry nastrój i dopełniając tę cudowną chwilę. W trawie słychać było cykanie grającego świerszcza, którego gra była pięknym akompaniamentem dla fruwających na wietrze świetlików. Zapach tak wyostrzał zmysły i przyjemnie odurzał, wywołując we mnie euforię, podobną tym świetlikom, że i ja miałam ochotę dołączyć do nich i dać się porwać temu szaleństwu! Nawet dziś, przy każdorazowej wizycie u rodziców nie mogę sobie odmówić tej błogiej chwili na altanie, aby znów poczuć tę cudowną euforię, w którą wprowadza mnie zapach tych kwiatków.
    Zapachy są w życiu tym, co z pozoru niewidoczne, nienamacalne, ale bez czego niemal nie dałoby się żyć. Bo czyż mężczyzna byłby tak pociągający bez zapachu? Czy jedzenie bez aromatów smakowałoby tak samo? Czy pobyt nad morzem na rozgrzanej plaży pozbawiony swej charakterystycznej woni wprawiałby nas w taki sam cudowny, pełen błogości stan? Jestem pewna, że nie.
    Dlatego warto uzmysłowić sobie jak ważne są zapachy, które nas otaczają.
    I wreszcie zapach to taki katalizator albo nawet niemal maszyna teleportująca nas w miejscu i czasie. Na pewno nieraz zdarzyło się Wam poczuć jakiś zapach, który od razu wywołał jakieś wspomnienie, przypomniał konkretną osobę, sytuację, miejsce.
    Długo zastanawiałam się o czym napisać, bo dużą część dzieciństwa spędziłam dziadkami i to ich dotyczy cała masa wspaniałych,zapachowych wspomnień. Babcine ciasto z prodiża z poziomkami zebranymi na działce, spacery z babcią na łąkę i suszenie zebranych tam ziół, mała lepianka będąca wędzarnią dziadka, z której przychodził zawsze pachnąc tak smakowicie. Takich wspomnień z dzieciństwa, urywków, obrazów jest całe mnóstwo, czasem o nich pamiętam, o niektórych dawno zapomniałam, ale gdy czasem poczuję jakiś dawno zapomniany zapach, czuję mrowienie na plecach i mam takie dziwne wrażenie, że skądś to znam…
    Jednak najwspanialszym wspomnieniem z dzieciństwa jest wspomnienie… pościeli. Tak, tak… takiej pościeli i takich zapachów nie czułam bowiem od wielu, wielu lat i chyba nigdy już się nie poczuję tak , jak wtedy. I nawet jak teraz o tym piszę, to kręci mi się w oku łza… Powiecie – to co to była za pościel? Ano właśnie – zwykła, biała, czasem z jakimś haftem, czasem wstążeczką, sztywna, krochmalona, pachnąca czystością, mydłem.
    email: miss7buziaczek@onet.pl

  49. avatarJoanna N. says

    Kurcze się martwię, że nie widzę wyników, boję się, że przegapie, a w regulaminie jest napisane do 25 grudnia trzeba się zgłosić bo nagroda przepada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge