Mamą po 30-tce być – moje oczekiwania kontra rzeczywistość

Stało się. Pewnego listopadowego dnia 2019 dowiedziałam się, że będę… mamą. I choć zawsze chciałam mieć “kiedyś” dzieciaczka, to jednak ciągle jeszcze nie był to ten moment. I tak, w wieku 34 lat moje życie zmieniło się diametralnie. Miałam przeróżne wizje i wyobrażenia związane z pojawieniem się dziecka. Jak zweryfikowała to rzeczywistość?

mama blog parenting

Mama po 30stce

Mój syn skończył niedawno pół roku i uznałam to za idealny moment, aby zacząć dzielić się z Wami moim macierzyństwem. W związku z tym powstał nowy dział na blogu MAMĄ BYĆ. Jednak nie zasypie Was zdjęciami mojego Juliana, bo nie jestem typem blogerki czy instagramerki, które wszędzie wciskają zdjęcia swoich dzieci, bo to “dobrze się lajkuje”. Chciałabym podzielić się z Wami moją historią, spostrzeżeniami, pomysłami czy gadżetami związanymi z byciem mamą, a w szczególności patentami na bio-macierzyństwo.

Wracając do tematu… jak to jest być mamą po 30-tce? Może zacznę od moich wyobrażeń. Szczerze mówiąc, to bałam się tej zmiany, bo to miała być największą zmiana w moim życiu. Zmiana uczelni, miasta czy pracy to równie kolosalne zmiany, ale nie pociągające za sobą takiej dozy odpowiedzialności, jaką jest posiadanie dziecka. 

Od samego początku wiedziałam, że chcę dać dziecku wszystko to, co najlepsze. Nie od pierwszych dni narodzin, ale od momentu, kiedy było w moim brzuchu (co do samego porodu było dla mnie totalnie absurdalne, że tam siedzi mały człowiek). W ciąży pozbyłam się wszelkiej chemii z mojego życia. Choć i tak od wielu lat żyję “bio i eko”, to do minimum ograniczyłam korzystanie z różnych produktów. Mowy nie było o farbowaniu włosów, hybrydach czy wyjściu na chlorowany basen. Odmówiłam sobie również wielu rozrywek, wyjść i wyjazdów, aby nie narażać się na kontakt z bakteriami i wirusami od innych ludzi. I nie żałuję, bo przez całą ciążę byłam zdrowa jak ryba, synek również. Eko matka wariatka powiecie? Niech każdy mówi co chce, ja uważam, że było warto.

mama 34 lata

Kobieta po 30-tce i pierwsza ciąża

U mnie to już sporo po 30-stce, bo zaszłam w ciążę w wieku 34 lat. Mimo tego, nie miałam większych obaw związanych z moim wiekiem, bo znam mnóstwo kobiet, które rodziły w wieku 37 czy 39 lat. Stwierdziłam, że z moim “34” na karku to jeszcze niezła młódka ze mnie. W ciąży “brykałam” jak młody jelonek, żadnych mdłości nawet przez jeden dzień, energia do samego porodu. Na dwa dni przed porodem wybrałam się jeszcze na uczelnię, obronić zaległy tytuł licencjata. To był hit na uczelni, ja z wielkim brzuchem, przede mną komisja i obrona pracy licencjackiej. Oczywiście zdałam na 5.

Myślę, że w dużej mierze pomogło mi… słońce. Kiedy zaszłam w ciążę miałam wysoki poziom witaminy D (kocham wylegiwać się godzinami w kąpieli słonecznej), która odpowiedzialna jest za całe mnóstwo procesów w organizmie. Nie robiłam testów PAPPA, bo obawiałam się stresów z tym związanych, a to przecież tylko matematyka. Postawiłam na dobrej jakości urozmaicone jedzenie, w czym pomagały mi diety pudełkowe. Synek urodził się zdrowy i piękny.

mamy po 30stce

Mama po 30-stce oczekiwania vs rzeczywistość

  • Moment, w którym zobaczyłam synka pierwszy raz, to jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu. A mi się wydawało, że jak zobaczę to małe zawiniątko to jeszcze nie będę w stanie nic poczuć, że to się będzie musiało pojawić z czasem.To był błąd w myśleniu, miłość pojawia się od pierwszych sekund. I tego momentu, ani tego uczucia nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić, nawet osoby, które zaparły się, że nie chcą mieć dzieci. Dlatego myślę, że wiele osób straci przez to jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu, czyli posiadanie dziecka.
  • Będąc po 30-stce mamy już swoje przyzwyczajenia, nawyki i pewnego rodzaju stabilizację w życiu i w głowie. Tym czasem dziecko wymaga rezygnacji z mnóstwa swoich zajęć czy sposobów spędzania czasu. Obawiałam się, że w tym wieku pojawienie się dziecka stanowi o wiele większe wyrzeczenie, aniżeli kiedy ma się “2” z przodu licznika. Teraz już wiem, że dla dziecka zrobi się wszystko, a rezygnacja z dotychczasowego stylu życia nie jest żadnym problemem.
  • Obawiałam się, że od kiedy będę miała dziecko, zostanę zmuszona zrezygnować z prowadzenia własnej firmy, prowadzenia bloga, z wyjściami rozrywkowymi czy wyjazdami na wieś do rodziców. Nic bardziej mylnego. Wszystko można pogodzić, choć oczywiście duża zasługa w tym mojej rodziny i przyjaciół. Z Julkiem bardzo często wychodzimy do restauracji, jeździmy na wieś, a ja wróciłam do normalnego funkcjonowania, tylko jestem trochę niewyspana.
  • Obawiałam się również tego, co będzie z moim wyglądem. Wszak po 30-stce metabolizm już nie ten sam, co wcześniej. A tu niespodzianka. Ważę tyle samo, co przed urodzeniem dziecka (47 kg obecnie), i jedyne co się zmieniło, to nie mam już płaskiego brzucha, pojawiło się troszkę rozstępów i została mała “oponka”. Jednak kiedy tylko będę już mogła wrócić na treningi, postaram się ponownie zawalczyć o idealnie płaski brzuch.
  • Pojawienie się synka nadało ogromny sens mojemu życiu. Nie sądziłam, że jest to aż tak piękne przeżycie i “motor do działania”. Dla synka poczyniłam już trochę radykalnych zmian, ale o tym… już niebawem w kolejnych artykułach.

macierzynstwo po 30stce

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CommentLuv badge